Kulisy pracy marketera #3 - RocketSpace.pl

Kulisy pracy marketera #3

Co zrobić, aby nakłonić ludzi do kupowania w internecie? Ile można na tym zarobić i czy studia kierunkowe przydają się w pracy marketera?

Agata Chmielewska

Od 12 lat związana z e-commerce. Swoje doświadczenie zdobywała w pracy zarówno po stronie Klienta, jak i agencji, współpracując m.in. z takimi firmami jak Estyl.pl, Willsoor, LokalnyRolnik.pl czy Flyspot. Wciąż się uczy i uwielbia dzielić się zdobytą wiedzą oraz doświadczeniem. Po pracy zapalona blogerka, która edukuje na achmielewska.com i prowadzi podcast FIRMA ON-LINE.

Opowiedz proszę: na czym polega Twoja praca? Jaki obszar marketingu uważasz za swoją  mocną stronę? 

Najprościej mówiąc sprawiam, że ludzie kupują w Internecie. Zajmuje się zarówno zwiększaniem konwersji w sklepach internetowych, jak i budowaniem relacji z klientami, ułatwianiem korzystania ze stron internetowych, a także szeroko pojęty marketingiem internetowym. W zależności od potrzeb moich klientów doradzam, szkole, przygotowuje strategię lub po prostu robię rzeczy 🙂 Poszczególne działki marketingu internetowego i sprzedaży tak mocno przenikają się nawzajem, że trudno powiedzieć  czym się zajmuje, a czy mnie. Jednakże śmiało mogę powiedzieć, że nie podejmuje się działań związanych z reklamą performance w Google i na Facebooku, czyli tak zwaną reklamą w której płacimy za kliki, odsłony, zasięg itd. Jest to praca mocno analityczna, a ja jestem mocniejsza w automatyzacji, komunikacji i projektach kreatywnych. 

Wróćmy teraz do początków. Jak zaczęła się Twoja historia z marketingiem i jak rozwijała się z biegiem czasu? 

Jeszcze w czasie studiów, na drugim roku biologii, robiłam zakupy w drogerii internetowej i tam z ciekawości zagladnęłam do zakładk “praca”. Szukano wóczas osoby do moderowania recenzji o produktach w sklepie. Okazało się, że mam dobrą gadkę i od razu wskoczyłam na poziom wyżej i zajęłam się opisami oraz zdjęciami produktów, rozbudowywaniem oferty sklepu, tworzeniem newsletterów… 

W międzyczasie zostałam magistrem biologii, choć wiedziałam, że to nie kierunek w jakim chcę zmierzać. W sumie wiedziałam to już wcześniej, jednak skoro zaczęłam te studia, to i chciałam je skończyć. Po studiach trafiłam do Warszawy i tam zaczęłam zajmować się marketingiem internetowym już na poważnie, opiekując się sklepem internetowym z asortymentem dla dzieci.

Wtedy też zaczęłam się mocniej interesować użytecznością stron internetowych, tym jak optymalizować proces transakcyjny oraz jak zwiększać konwersję i wielkość koszyka zakupowego.

W tym samym czasie prowadziłam blog kulinarny, na którym miałam możliwość uczyć się podstaw SEO, tworzenia treści na potrzeby Internetu i promocji w mediach społecznościowych. 

W codziennej pracy aby się nie męczyć i prezentować jak najlepsze wyniki, ważne są predyspozycje. Jakie cechy powinien mieć Twoim zdaniem dobry marketer?

Otwartość, chęć ciągłej nauki i poszerzania kompetencji oraz umiejętności. Istotna też jest łatwość w podejmowaniu nowych działań, testowaniu nowych narzędzi i patrzeniu z różnych perspektyw na podejmowane działania oraz zachodzące procesy.

Kontrowersyjną kwestią w świecie marketingu, PR-u i sprzedaży są często studia kierunkowe. Czy uważasz, że są one potrzebne aby zacząć w tej branży?

Nie chcę robić sobie wrogów, ale ja jestem magistrem biologii i ani trochę nie żałuję, że nie rzuciłam studiów i nie poszłam na marketing. Oczywiście jeśli wiemy że chcemy działać w marketingu, chcemy iść na studia, to warto wybrać kierunek związany z tym co będziemy w przyszłości robić. Ja po prostu skończyłam to co zaczęłam i nie straciłam dodatkowych lat na zaczynanie nowego kierunku. 

Jednakże jeśli dopiero wybieramy kierunek studiów i marketing jest tym co chcemy robić w życiu to jak najbardziej pomocne będzie studiowanie właśnie tego kierunku. Dzięki temu nabędziemy wiedzę teoretyczną, którą i tak potem trzeba będzie przełożyć na praktykę.

Z drugiej strony jeśli mamy inne wykształcenie i nagle stwierdzimy że tym czym chcemy się zajmować w życiu jest marketing to nie widzę żadnych przeszkód aby wziąć książkę do ręki, nauczyć się podstaw, korzystać z darmowej wiedzy zawartej w Internecie i testować testować i jeszcze raz testować.

Ponarzekajmy trochę 🙂 Która część Twojej pracy jest dla Ciebie najbardziej problematyczna?

Roszczeniowi klienci, którzy widzą tylko to co chcą widzieć, a nie rozumieją sytuacji drugiej strony. Mówi się że klient nasz pan, jednak klient musi mieć też trochę zdrowego rozsądku i spojrzeć logicznie na daną sytuację. Jeśli kurier nawala to dlaczego negatywną opinię otrzymuje sklep? Oczywiście, to prawda, że sklep jest odpowiedzialny za dostawę towaru, jednak rzeczywistości chyba każdy z nas wie, że nie ma on władzy nad tym co robi kurier z naszą paczką.

Gdzie Twoim zdaniem najlepiej szukać wartościowej wiedzy marketingowej? Internet jest przepełniony nic niewnoszącymi artykułami. Gdzie uczyć się teorii, która naprawdę później się przyda?

To prawda w Internecie jest ogrom różnego rodzaju artykułów, które są kopią innych poruszających podobną tematykę. Jednakże pracę domową trzeba odrobić i samemu odnaleźć tych autorów, czy te strony, gdzie artykuły i innego rodzaju content są dopasowane do naszego poziomu, a język jakimi są napisane nam odpowiada. Dla jednego artykuły na stronie X będą zbyt podstawowe, a z kolei dla innego będą świetną podstawą i początkiem do budowania fundamentów pod swoje działania marketingowe. Ja osobiście polecam blogi: Neil Patel, GetResponse, HotJar i serwis Practical E-commerce.

Oczywiście i tam są treści, które możemy znaleźć na innych stronach, Ale nie chodzi o to, aby odwiedzać wszystkie strony, tylko wybrać kilka i ewentualnie wzbogacać je webinarami i video. 

Kilka lat temu śledziłam zupełnie innej strony niż teraz. Moja wiedza i doświadczenie rozwinęły się i treści tam zawarte stały się dla mnie niewystarczające. Znalazłam nowe źródła wiedzy, które pozwalają mi dalej się rozwijać. Dlatego warto aby każdy sam we własnym zakresie zrobił dobry research. Mam nadzieję że źródła które podałam ułatwią to zadanie.

Przejdźmy do kwestii ważnej w każdym zawodzie – chodzi o pieniądze. Na jaką pensję może liczyć dobry marketer/PR-owiec?

To zależy od firmy, miasta, doświadczenia i formy zatrudnienia. To może być 3 tys.zł netto, ale i 10 i więcej. 

Jaki był najciekawszy projekt lub kampania nad którą miałaś okazję pracować?

Obecnie pracuję przy bardzo fajnym projekcie, który ma na celu zbudowanie społeczności wokół sklepu internetowego Katalog Marzeń. Jest to można powiedzieć, że konkurs w którym uczestnicy mają możliwość spełniać swoje marzenia. Akcja nazywa się #ChcęToPrzeżyć i składa się z trzech etapów. Ostatni etap, do którego przychodzi około 30 osób umożliwia lot balonem czy skok ze spadochronem. 

Jest to ogólnopolska akcja I teraz odbywa się jej 3. edycja. Jest tam tyle pozytywnej energii, radości, śmiechu i naprawdę wdzięczności ludzi, którzy mogą przeżywać takie emocje, na które wcześniej nie mieli odwagi sobie pozwolić. W tym roku do akcji zgłosiło się około 4000 osób, a buzz jaki generuje się w internecie przerasta nawet najśmielsze oczekiwania. Z roku na rok akcja rozwija się i zaskakuje uczestników, np. w tym roku była możliwość zdobycia dzikiej karty i gwarantowany udział w każdym etapie. Ponadto w 4 miastach Polski ekipa Katalogu Marzeń zorganizowała eventy integrujące uczestników, co wzmocniło jeszcze bardziej relacje między uczestnikami i samym sklepem. Za rok będzie 4 edycja i sama jestem ciekawa co nowego się pojawi. 

Podobno internet nie wybacza i nic w nim nie ginie. Jakie są najczęstsze i najbardziej błahe błędy marketerów?

Internet nie wybacza i nic w nim nie ginie, ale ludzie po pewnym czasie zapominają. Nawet największe i najbardziej wyśmiewane lub krytykowane kryzysy w Social Media obecnie wspominane są tylko w gronie marketerów, a klienci czy odbiorcy już nawet o nich nie pamiętają. 

Jednakże mimo wszystko warto mieć w sobie trochę pokory, rozwijać umiejętność przyznawania się do błędów i przeprosin. Moim zdaniem najgorsze co można zrobić to zakopywanie problemów pod dywan, nie przyznawanie się do błędów i unikanie odpowiedzialności. Wtedy najbardziej wściekamy ludzi, kula śnieżna się rozpędza, a my robimy sobie jeszcze większe kłopoty.

Czy masz jakieś złote rady dla kogoś kto dopiero zaczyna?

Korzystać z darmowych źródeł wiedzy, takich jak blogi, podcasty, webinary,. Jednakże nie rzucać się na wszystko, bo ogrom informacji jaka jest obecnie dostępna może nas przytłoczyć i zniechęcić do nauki. Nie polecam też zmuszać się do działań, z którymi nie czujemy się ok, np. jeśli analityka internetowa nie jest czymś co nas pociąga, to nie warto zmuszać się do robienia tego – jest tyle ile innych działek marketingu, w których można się rozwijać i naprawdę robić fajne rzeczy, że szkoda tracić czas na to co nas nie kręci. Sama kiedyś chciałam umieć wszystko i być we wszystkim najlepsza, na szczęście w porę zorientowałam się że nie ma sensu zmuszać się do bycia ekspertem np. w Google Ads czy Facebook Ads, bo to nie jest coś co sprawia mi przyjemność. Obecnie wystarcza mi wiedza teoretyczna z tych form reklamy, a resztę oddałam fascynatom marketingu efektywnościowego. Polecam też chodzić na różnego rodzaju darmowe meet-upy i wydarzenia branżowe, dzięki temu będziemy poznawać osoby, które działają w tej branży, i oprócz ciekawych, nowych znajomości możemy też zwiększyć swoje szanse na nowe ciekawe wyzwania zawodowe czy też wymianę doświadczeń i obserwacji.