Rage applying to nowy trend prosto z TikToka. Na czym polega?
co to jest rage applying
fot. Shutterstock.com / Roman Samborskyi

Wkurza cię twoja praca? Znajdź nową i zacznij lepiej zarabiać. Rage applying to trend prosto z TikToka

Jedną z podstawowych motywacji do zmiany pracy są z pewnością lepsze warunki finansowe. Pieniądze to jednak nie wszystko, ale większość osób woli płakać w Lamborghini niż w starym Passacie. Według badania autorstwa Kincentric, tylko 27 proc. Polaków jest zadowolonych ze swoich obecnych wynagrodzeń. W dobie inflacji i szybko rosnących kosztów życia, stanowi to nie lada motywację do rozejrzenia się za nowymi ofertami. Cóż jednak robić, gdy owe przeszpiegi zamienią się w prawdziwy szał aplikacji? Czy należy dać się ponieść uczuciu, czy też przyjąć bardziej metodyczne podejście?

Wasza praca jest powodem silnej frustracji? Może najwyższa pora ją zmienić! Z takiego założenia wyszła pewna użytkowniczka TikToka, która postanowiła podzielić się swoją historią ze światem. Kanadyjka nie wiedziała jeszcze, że jej film pociągnie za sobą miliony internautów, przeistaczając się w nowy trend na rynku pracy. Rage applying, czyli wściekłe aplikowanie, polega na przekuciu swojej irytacji spowodowanej pracą w działanie i masowe wysyłanie aplikacji na nowe stanowiska.

Co to jest rage applying?

Czym jest rage applying? W telegraficznym skrócie, chodzi o wykorzystanie rozgoryczenia dotychczasowym miejscem pracy jako motywacji do masowego aplikowania na lepiej płatne stanowiska. Podobnie jak w przypadku wielu internetowych nowinek, jego źródłem okazał się TikTok. Nie sposób określić, kto użył frazy po raz pierwszy, jednak jego popularność rozpoczęła się od publikacji kanadyjskiej użytkowniczki Redweez. W filmie specjalistka z dziedziny marketingu podzieliła się swoimi przeżyciami:

Wściekłam się na moją pracę i wysłałam podania do 15 innych firm. Dostałam się na stanowisko, które dało mi 25 tys. dol. podwyżki rocznie i świetnie mi się tu pracuje. Więc kontynuujcie z wściekłym aplikowaniem, to się opłaci!

Wideo w rekordowym czasie osiągnęło ponad 2 mln wyświetleń i 20 tys. udostępnień. Rozpoczęta w ten sposób moda szybko poszerzyła swoje pole działania, docierając nawet do prestiżowego magazynu Fortune. Wielu komentatorów przeciwstawiło ją wcześniejszemu trendowi quiet quittingu, w którym niezadowolenie przekładało się na zmniejszone zaangażowanie w pracy.

W odróżnieniu od swojego statecznego poprzednika, rage applying skupia się na działaniu. Być może, nawet nieco zbyt zapalczywym i przedkładającym ilość nad jakość. Nie brakuje również głosów, że nowy TikTokowy trend jest odbiciem zjawiska towarzyszącemu nam już od wielu lat na rynku pracy. Z drugiej strony, to doskonała okazja, żeby poruszyć tę problematykę w debacie publicznej. W końcu, praktycznie każdy temat jest iteracją czegoś, co już niegdyś się pojawiło. Już w starożytności rzymski poeta Horacy twierdził, że nie ma nic nowego pod słońcem, a wszystko co będzie już kiedyś się stało. Jeśli ta maksyma była prawdą już za jego czasów, to w naszych znajdzie po stokroć zwielokrotnione odbicie.

Rage quitting jako następstwo gniewnego aplikowania

Niekonsekwentnie prowadzony rage applying przypomina bardziej wylewanie żali na internetowych forach niż rzeczywistą próbę zmiany pracy. Niemniej, jeśli praktykujemy go z większą częstotliwością może to prowadzić do nasilenia naszej frustracji. W efekcie pewnego dnia zamiast dla odreagowania wysłać kilka aplikacji, na skrzynce mailowej naszego szefa może wylądować gniewny tekst o naszym odejściu lub też jego drukowana wersja bezpośrednio na biurku. Takie zjawisko określane jest obecnie jako rage quitting (ang. gniewne odejście). Nawet najlepiej skrywane emocje kłębią się w nas do momentu, kiedy w końcu znajdą ujście.

Pamiętajmy jednak, że gniew nie jest najlepszym doradcą. W zależności od tego, jak przeprowadzimy proces odejścia ze stanowisku, może mieć to pozytywne lub wyjątkowo krzywdzące efekty. Przede wszystkim, warto, żeby w takiej rozmowie lub wiadomości dalej zachowywać kulturę osobistą na najwyższym poziomie. Nie wiemy, kiedy i w jakich okolicznościach referencje lub kontakty z byłej firmy mogą okazać się użyteczne. Paląc za sobą mosty, nie tylko pozbawiamy się szansy na kontakt w przyszłości, lecz również możemy sobie poważnie zaszkodzić.

Oczywiście nie ma sensu trwać w firmie, której standardy odbijają się na naszym stanie zdrowia, zarówno fizycznym jak i psychicznym. Należy jednak uwzględnić, czy nasza aktualna sytuacja finansowa pozwala na chwilowy przestój zawodowy i skupienie się na poszukiwaniu nowego zatrudnienia. Mając taką możliwość, trzeba brać byka za rogi! A przecież i tak należy jeszcze wziąć pod uwagę okres wypowiedzenia umowy. Odcięcie się od źródła stresu oraz odrobina wolnego czasu to doskonałe warunki do lepszego skoncentrowania się na poprawie swojego wizerunku jako kandydata. Dzięki temu jesteśmy w stanie poświęcić się znalezieniu stanowiska, które rzeczywiście jest w stanie sprostać naszym oczekiwaniom. Być może jest to przełomowy moment, żeby zastanowić się nad przebranżowieniem bądź też obraniem zgoła innego kierunku rozwoju w swojej branży.

Czy rage applying jest skuteczny?

Jakkolwiek dla wielu osób taka odpowiedź może być frustrująca, to zależy. Z perspektywy statystyki, liczne wysyłanie aplikacji do pracy powinno zwiększyć nasze szanse zatrudnienia czy chociaż uczestnictwa w procesie rekrutacyjnym. Ma to rację bytu jednak tylko w jednym przypadku – kiedy jakość naszych aplikacji przy praktykowaniu rage applying nie różni się znacząco od standardowej. Przy obecnej sytuacji na rynku pracy to zgoła oczywiste, że dobry i wykwalifikowany pracownik będzie na wagę złota.

Jednocześnie trudno zostać zauważonym, jeśli nie podejmujemy się żadnych kroków w tym kierunku. To jednak nie znaczy, że rekruter odezwie się do nas z pocałowaniem ręki, jeżeli przesłana aplikacja w żadnym stopniu nie prezentuje naszych walorów jako kandydata. Planując zmianę pracy, warto utrzymać emocje na wodzy. Wysyłanie licznych CV nie będzie skuteczne, jeżeli nie uciszymy nerwów i nie skoncentrujemy się na jego jakości. Natomiast, jeśli przed samym wdrożeniem planu w życie zadbamy o odświeżenie swojego Curriculum Vitae, dodanie do niego nowo nabytych umiejętności, zaktualizowanie poziomu ówczesnych, zdjęcia oraz dopasowanie designu pod aktualnie panujące standardy, to droga wolna!

Daj sobie czas, żeby ochłonąć

Ta chwila ciężkiej pracy nad autoprezentacją może pełnić też dodatkową funkcję. Stanowi ona bowiem moment na refleksję, czy rzeczywiście jesteśmy aktualnie zainteresowani zmianą pracy. Być może działamy tylko pod wpływem chwilowego impulsu, którego z perspektywy czasu będziemy żałować. Przed podjęciem ostatecznych działań musimy po prostu odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  • Czy rzeczywiście czuję, że w obecnej firmie nie traktują mnie dobrze?
  • Jak prezentuje się obecnie sytuacja zawodowa dla osób z moim wykształceniem i doświadczeniem?
  • Czy jestem gotowy/a na zmiany i mam na nie chwilowo przestrzeń?
  • W jakim kierunku chcę dalej rozwijać swoją drogę zawodową?
  • Jak w danym momencie kariery zmiana pracy odbije się na mojej sylwetce kandydata?

Oczywiście, jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie jest jednoznacznie twierdząca, to znak, że powinniśmy działać. Nie oznacza to jednak bezmyślnego łapania pierwszej z brzegu oferty pracy, z której i tak za moment będziemy chcieli zrezygnować. Rynek pracy obfituje w mnogość ofert, wśród których każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Najlepszy wybór znajdziemy na RocketJobs.pl, gdzie łączą się najwyższej klasy specjaliści z branż white collar z wiodącymi pracodawcami.

Czy nowa praca się opłaca?

Jedna z obiegowych mądrości mówi, że lojalność popłaca. Ale czy jest tak na pewno w przypadku pracy? Według analizy brytyjskiego Office for National Statistics, dotyczącej lat 2012-2021, pracownicy zmieniający pracę doświadczyli znacząco wyższego wzrostu dochodów. W 2021, ta różnica wyniosła aż 6,6 p. proc. (9,5 proc. wzrostu płac wobec 2,9 proc.). Korzyści z przechodzenia do nowych pracodawców były naprawdę pokaźne u młodych pracowników w wieku od 20 do 24 lat. W tym segmencie dochody migrujących między stanowiskami młodych zwiększyły się w 2021 aż o 19,9 proc.!

Ważne jednak wiedzieć, kiedy warto zatrzymać się na dłużej. Pozytywny wpływ zmiany pracy na wzrost zarobków utrzymuje się w kohortach wiekowych poniżej 49 lat. Powyżej tego poziomu, efekty wyrównują się lub nawet faworyzują firmowych lojalistów. Warto pamiętać, że nawet w takiej sytuacji okazjonalna zmiana może przynieść wymierne korzyści. Wszystko zależy od indywidualnego przypadku. Najlepiej po prostu wyczuć, jak często przeskakiwać pomiędzy statkami. Chociaż zmiana pracy często łączyła się ze wzrostem zarobków, osoby migrujące częściej niż raz do roku, zarabiały o 17 proc. mniej od bardziej stabilnych pracowników. Kluczem wydaje się odpowiedni balans, żeby skorzystać zarówno z podwyżek przy przejściu, jak i pogłębionego rozwoju kariery na danych stanowiskach. Chociaż prezentowane dane pochodzą z Wielkiej Brytanii, podobne tendencje można zauważyć również w Polsce. Rynek pracy faworyzuje tych, którzy nie boją się wziąć sprawy w swoje ręce. Co więcej, w obecnym okresie wysokiej inflacji, migracja opłaca się jeszcze bardziej niż zazwyczaj.

Rage applying przejawem zmiany postawy wobec niesatysfakcjonującej pracy

Niedługo po rozgłośnieniu fenomenu wściekłego aplikowania, został on odniesiony do poprzednich wiodących trendów na rynku pracy. Prestiżowy magazyn Fortune ujął to w następujący sposób:

Rage applying to nowy quiet quitting, dzięki któremu pokolenie Z i millenialsi zyskują podwyżki po 30 tys. dol. (rocznie).

Należy zauważyć, że oba trendy mają podobne korzenie, mianowicie niezadowolenie z dotychczasowej pracy. Jednak, gdy rok temu, pracownicy decydowali się na ograniczenie własnej inicjatywy w pracy, obecnie podejmują bardziej radykalne kroki. Zmiana nastawienia z pasywnego oporu na aktywne działanie celem odejścia może dać do myślenia wielu pracodawcom. Prawdopodobnie, niektóre firmy będą musiały poprawić swoją politykę dotyczącą zadowolenia pracowników i zadbać o lepszą retencję talentów. Na przykład, poprzez przyznawanie premii ze względu na staż pracy. Można również się spodziewać, że ze względu na zmianę nastawienia, rynek pracy stanie się jeszcze bardziej konkurencyjny dla kandydatów. Z kolei, rekruterzy odczują dodatkowy ciężar związany ze sprawdzaniem większego wolumenu CV. W takiej sytuacji rozwiązaniem na skuteczne znalezienie lepszej pracy może okazać się pójście pod prąd i tworzenie dopracowanych, zindywidualizowanych aplikacji. Jeśli tylko dotrą one do oczu HR-owców, z pewnością wyróżnią się pośród tłumu masowo wysyłanych szablonów.


Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock.com / Roman Samborskyi