Czym jest sukces zawodowy i co sprawia, że Polacy są szczęśliwi w pracy?

Czym jest sukces zawodowy i co sprawia, że Polacy są szczęśliwi w pracy? fot. Jak pracować, by nie żałować / RocketJobs.pl

Wszyscy chcemy być szczęśliwi, choć każdy szczęście definiuje na swój sposób. Z najnowszego raportu RocketJobs.pl „Jak pracować, by nie żałować?” wynika, że aż 2/3 pracowników white collar jest szczęśliwych w pracy. Sukces zawodowy najczęściej łączony jest z wysokimi zarobkami oraz zaszczytnym stanowiskiem. A co cieszy w pracy dzisiejsze pokolenie Y i generację Z?

Mawia się, że droga do sukcesu jest zawsze w budowie. Kto jednak odpowiada za jej budowanie? Pomimo silnego wpływu licznych czynników losowych, głównymi robotnikami jesteśmy jednak my sami. Warto zatem przed wdrożeniem konkretnych działań, już na początku swojej ścieżki zawodowej, zastanowić się dokładnie nad tym, co daje nam satysfakcję. W końcu sukces czy szczęście dla każdego potrafią oznaczać coś innego.

Poszczególne pokolenia rządzą się jednak swoimi prawami. Określają one pewne wytyczne. Te niczym latarnia morska dla zbłąkanych żeglarzy wyznaczają cel, do którego chcielibyśmy zmierzać. Dzięki wynikom raportu RocketJobs.pl, „Jak pracować, by nie żałować” dotyczącego żalu zawodowego oraz pomocy uznanych profesjonalistów – dra psychologii Łukasza Jacha oraz dr socjologii Marty Biercy – udało nam się odpowiedzieć na pytanie, co sprawia, że pokolenia Z i Y są szczęśliwe w pracy.

Szczęście w pracy. Czym jest sukces i inne filozoficzne pytania

Sukces niejedno ma imię. I choć w przestrzeni zawodowej może się to wydawać nieoczywiste, nasze aspiracje ciągle się zmieniają. To, co kiedyś było uznawane za niedościgniony szczyt kariery, dla młodych pokoleń, obecnie przejmujących rynek pracy, może znajdować się daleko poza listą priorytetów. Choć każdy podchodzi do sprawy indywidualnie, pewne schematy się powtarzają.

W badaniu RocketJobs.pl „Jak pracować, by nie żałować”, które przeprowadziła agencja WiseRabbit, składało się z dwóch faz – pogłębionego wywiadu wśród trzech wybranych grup fokusowych i szerszej ankiety, w której wzięło udział aż 500 osób. Uczestniczyły w nim osoby w wieku od 19 do 45 lat, które przynajmniej rok pracowały w zawodzie z branży white collar. Wyniki ankiet zostały podzielone według grup wiekowych uczestników. Pierwsza z nich składała się z reprezentantów pokolenia Z, czyli osób od 19 do 27 roku życia. Millenialsi, czyli generacja Y, ze względu na swoją rozpiętość wiekową na przestrzeni aż 18 lat została podzielona na dwie grupy: młodszych igreków (28-35) i ich starszych wspólników (36-45).

Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? Jak priorytety zmieniają się na przestrzeni życia

Priorytety zmieniają się wraz z wiekiem i stawaniem w obliczu nowych wyzwań i oczekiwań. Niemal połowa naszych badanych (47 proc.) miała poczucie, że do późnego wieku nie wiedziała, kim chce być z zawodu. Czy w takim razie ich wybór wynikał z przypadku? Aż 44 proc. osób przyznało, że ich ścieżką zawodową pokierowały koleje losu. Niemniej, aż 2/3 Polek i Polaków z pokoleń Z i Y uważa, że sami, bez pomocy z zewnątrz, zapracowali na własne osiągnięcia.

Kompletnie dzieło przypadku – wspomina swoją historię zawodową pewna reprezentantka millenialsów z Krakowa – Nie wiem, czy znam kogokolwiek, może na palcach jednej ręki policzę, kto pracuje w swoim wyuczonym zawodzie. Ja kończyłam studia humanistyczne, nigdy w życiu nie parałam się niczym z tym związanym. Miałam plany na studiach, że zostanę na uczelni, ale życie i zarobki asystenta niestety nie dawały rady nawet spłacić kredytu, w związku z czym jedyne co mnie ratowało w życiu, to znajomość języków obcych, i w tę stronę firmy zagranicznej poszłam.

Poczucie sprawczości jest bardzo pożyteczne, gdyż silnie motywuje do działania i okazywania inicjatywy. Być może to właśnie ta skłonność do przedsiębiorczości i łapania nadarzających się okazji stoi za wieloma „szczęśliwymi przypadkami”.

Młode pokolenie nie chce pozostawić losu w rękach przypadku

Oczywistym jest, że tak szeroka grupa pracowników będzie zawierać osoby o diametralnie różnych poglądach i aspiracjach życiowych. Starsze osoby, dołączające na rynek pracy jeszcze w okresie wysokiego bezrobocia pozostałego po transformacji ustrojowej, często chwytały się jakiegokolwiek zajęcia. Byle tylko gwarantowało im godny byt i stabilność. Jednak młodsi millenialsi i pokolenie Z dorastali już w czasach, gdy kształtował się tzw. rynek pracownika. Z tego względu, znacznie wyżej cenią swoje ambicje i często nie chcą zaprzepaścić dziecięcych marzeń. Pragną rozwijać się w wybranych przez samych siebie zawodach. Nie zawrócą z jednorazowo obranej drogi, nawet jeśli wymaga to zrezygnowania z bardziej lukratywnych krótkoterminowych okazji. W dłuższej perspektywie jednak trzymanie się wyselekcjonowanego zajęcia może zaowocować bardziej udaną karierą i niższym stopniem wypalenia zawodowego.

Osoby wiedzące już jako dziecko – lub przynajmniej tak deklarujące – kim chcą być z zawodu, to częściej osoby z pokolenia młodszego, pracujące w niszowych czy kreatywnych branżach (np. design), a także osoby bardziej zadowolone z pracy i obejmujące wyższe stanowiska. Można wysnuć wniosek, że ugruntowana w młodym wieku wizja swojego zawodu bardzo sprzyja konsekwentnemu zmierzaniu ku celu. Nie dziwi pewnie, że pracownicy tacy szybciej awansują, a w efekcie mają wyższą satysfakcję z tego, co robią

– zaznacza dr Marta Bierca.

Szczęśliwi w zawodzie. Jak się przejawia szczęście w pracy?

Zgoła oczywistym jest, iż każdy chciałby kierować się w życiu ku szczęściu. Poza pewnym gronem ascetów, z reguły nikt nie dąży do umartwiania się z premedytacją. A i w tym przypadku ogólno pojmowane szczęście stanowi ostateczny cel naszej drogi. Na szczęście składa się wiele różnorakich czynników. Dla jednych może być ono skorelowane z posiadaniem dużej rodziny, majątkiem, możliwością zwiedzania świata, dobrym zdrowiem lub spełnieniem zawodowym.

Chociaż może się wydawać, że w kontekście pracy zarobkowej jego zdefiniowanie wydaje się znacznie prostsze, jest to temat w takim samym stopniu złożony. Szczęście w życiu zawodowym to mniej więcej po prostu subiektywne odczucie satysfakcji i zadowolenia z piastowanej przez nas roli na rynku pracy i towarzyszących jej czynników. Aż 2/3 badanych osób zadeklarowało, iż są szczęśliwi w pracy. Spędzamy w niej bowiem około 40 lat życia, tak więc warto, aby nie był to czas stracony, którego w przyszłości będziemy żałować. Co ciekawe, częściej taką postawę wykazują osoby pracujące mniejszą liczbę lat, które dopiero niedawno rozpoczęły swoją zawodową przygodę. Wśród starszych ankietowanych, zdecydowanie bardziej zadowoleni z wykonywanej pracy okazali się respondenci plasujący się na wyższych stanowiskach.

Presja na szczycie

Z pozoru wydawać by się mogło, że wysokie stanowiska to jednocześnie większy zakres obowiązków oraz odpowiedzialność za ich wzorowe wykonywanie nie tylko przez nas samych, ale również podległy zespół. W kinematografii nie sposób opędzić się od toposu zmagającego się z depresją wypalonego zawodowo menedżera. Nie raz słyszy się również o zgubnym wpływie kultury hustle, ciągłej wspinaczce po drabinie kariery oraz konsekwencjach w postaci drastycznego pogorszenia stanu zdrowia wśród kadry zarządzającej. Co zatem wpływa na tak wysoki współczynnik zadowolenia akurat wśród tak zwanych “ludzi sukcesu”? Ze wsparciem merytorycznym w tym obszarze pospieszył ku nam dr Łukasz Jach, psycholog związany z Uniwersytetem Śląskim.

To prawda, że ludzie zajmujący wyższe stanowiska mogą czuć większą presję związaną z odpowiedzialnością. Ale osoby te często mają również większą autonomię oraz możliwość samodzielnego decydowania o realizowanych celach. Zajmując wyższą pozycję w hierarchii częściej doświadczamy też oznak szacunku ze strony współpracowników. Wszystko to sprawia, że osobom stojącym wyżej w hierarchii środowisko pracy może dostarczać więcej okazji do zaspokajania podstawowych potrzeb, przekładających się na poczucie satysfakcji i szczęścia. Z innej perspektywy, ludzie na wysokich stanowiskach mają znaczny wpływ na panującą w organizacji atmosferę. Wysoki poziom satysfakcji w tej grupie może przekładać się więc na klimat sprzyjający większemu zadowoleniu także wśród pracowników.

– wyjaśnia Jach.

Liderzy muszą szczególnie dbać, żeby poszukiwanie własnej satysfakcji nie przysłoniło im ideałów związanych z interesem organizacji i dobrostanem zespołu. Warto wykorzystywać posiadaną sprawczość do kształtowania warunków, które będą komfortowe dla szerszego grona. Od czasu, kiedy polską areną zawodową zaczął rządzić tzw. rynek pracownika, można zauważyć silne tendencje w tym kierunku. Odbijają się one nie tylko na poprawieniu poczucia zadowolenia jednostek, lecz również pewnych nurtach królujących zwłaszcza wśród młodych pracowników.

W końcu pamiętajmy, że w przyjaznej atmosferze wszystkim pracuje się lepiej. Zatrudnieni coraz częściej identyfikują wykonywaną pracę ze swoimi własnymi celami, dając firmie więcej niż ta mogłaby sobie wymarzyć. Menedżerowie również odnoszą z tego korzyści. Zamiast zarządzać przysłowiowym kołchozem stanowią oparcie dla grupy niezależnych profesjonalistów, którzy z pieśnią na ustach codziennie podejmują się nowych wyzwań zawodowych. W wielu przypadkach dotyczy to osób bardzo młodych. Otwartym pytaniem pozostaje, czy ów entuzjazm ma szansę przetrwać przez większą część ich kariery, gdyż najprawdopodobniej nie zawsze będzie równie kolorowo.

Szczęście w pracy. Dlaczego częściej doświadczają go pracownicy o krótszym stażu?

Można by śmiało wyjść z założenia, że młodzi ludzie są szczęśliwsi w pracy ze względu na niewielkie doświadczenie. Chociaż pracują, ciągle są „nieopierzeni”, a życie ich jeszcze nie doświadczyło. Z pewnością jest w tym także ziarno prawdy, gdyż te osoby jeszcze zwyczajnie nie miały dostatecznie dużo czasu na wypalenie się zawodowo. Podobny pogląd nie powinien jednak przekreślać znaczenia stale zmieniającej się sytuacji rynkowej oraz dominującej mentalności. Zwłaszcza Zetki, dopiero porządnie wchodzące na rynek pracy, już teraz muszą mierzyć się z niestabilnością gospodarczą oraz niepewnością jutra. W znacznym stopniu owa sytuacja powinna rzucać cień na ich szansę na szczęście zawodowe w przyszłości. Nie zaważa to jednak na postawie reprezentowanej przez wielu z nich. Owe pozytywne nastawienie przenosi się coraz szerzej również na inne grupy wiekowe.

Jestem zadowolona, jeżeli chodzi o taki rozwój, o ścieżkę. Jedyna bolączka to niestabilna sytuacja na rynku. Słyszy się dużo grupowych zwolnieniach, restrukturyzacjach, wojna, COVID, zrobiły swoje. Natomiast o tyle jestem spokojna, że wydaje mi się, że mam takie umiejętności, że bez problemu sobie poradzę na rynku pracy.

(28-45 lat, Kraków)

Z czego wynika tak zaskakujący optymizm? Wraz z rozwojem gospodarczym i technologicznym zmienia się zapotrzebowanie na poszczególne zawody. Obowiązek pracy zarobkowej coraz częściej wypierany jest przez zawody dające możliwość spełnienia i realizacji. Pracujący z pasji nie pękają nawet jeśli bywa krucho. Widać tu silną zależność także z obejmowaniem wyższych stanowisk, która na pierwszy rzut oka mogłaby wydawać się nielogiczna, jednak świadczy przede wszystkim po prostu o zadowoleniu ze swojej sytuacji bytowej i wyborów życiowych. Aż 53 proc. badanych wskazało, że uznało pracę zawodową za swoją pasję, przy czym tendencja ta była znacznie silniejsza wśród młodszych pracowników (19-27 lat) niż wśród innych grup wiekowych.

Osoby z młodszego pokolenia (19-27 lat) częściej mówią, że praca jest ich pasją, co może wynikać z faktu, że samo doświadczenie pracy zawodowej jest dla nich czymś stosunkowo nowym. To grupa, która dopiero co zaczęła próbować swoich sił na rynku pracy, poszukuje ciekawych ofert i swojej drogi. Co ciekawe, częściej o pracy jako pasji mówią pracownicy branż bardziej niszowych czy też kreatywnych, jak na przykład design czy marketing. Ta ostatnia branża to dość pojemna i młoda kategoria zawodów, w której każdy może znaleźć specjalizację dla siebie. Widać zatem, że jeśli pracownik zdobędzie pracę w branży marzeń, przekłada się to na radość z zadań zawodowych. Na postrzeganie pracy jako pasji wpływa też wielkość miejsca pracy: firmy do 50 pracowników sprzyjają takiemu poczuciu. Nie dziwi też, że postrzeganie pracy jako pasji wpływa na ogólne zadowolenie z pracy

– opisuje ten fenomen dr Marta Bierca.

Ponadto, respondenci szczególnie cenią sobie wartości takie jak wygodę pracy wynikającą z elastycznego czasu wykonywania obowiązków lub możliwości pracy zdalnej. Ich pierwszorzędne znaczenie można uzasadnić faktem, iż owe czynniki mają bezpośredni wpływ na możliwość samorealizacji także poza przestrzenią zawodową.

Jak pracujemy po 12 godzin dziennie i nie mamy, kiedy pieniędzy wydać, cóż nam da kolejna fajna kiecka, albo kolejny metr mieszkania jak w nim nie siedzimy. I co nam da to, że nas stać na wyprawę na to mitycznie Bali, skoro nie mamy czasu, żeby tam jechać, bo nam urlopu nie dają. Jak byłabym 10-20 lat młodsza, to wiadomo, że dużo pracy, dużo pieniędzy. Natomiast w tym momencie wolałabym chyba mieć mniej pieniędzy i więcej spokoju.

(28-45 lat, Kraków)

Atrakcyjna ścieżka kariery i obietnica awansów czy podwyżek to powód do satysfakcji tylko ponad ⅓ badanych. Co ciekawe, wysokie stanowisko czy zakres obowiązków pozwalający na decyzyjność są wymieniane dopiero na dalszych pozycjach.

Szczęście zawodowe nie jest gwarantowane tylko poprzez wysokie zarobki

10 najważniejszych powodów zadowolenia z pracy - infografika z raportu RocketJobs.pl
fot. Raport „Jak pracować, by nie żałować?” / RocketJobs.pl

Pomimo jednak całego idealistycznego spojrzenia na świat, dalej wśród odpowiedzi ankietowanych dotyczących powodów satysfakcji zawodowej prym wiodą wysokie zarobki. Ponownie pojawiają się one w badaniu już na pierwszym miejscu – jako najczęstszy powód do satysfakcji dla ponad połowy badanych. Można by wyjść tu z apokaliptyczną tezą dotyczącą pochłaniającej nas stopniowo, napędzanej materializmem i kapitalizmem korpomaszyny lub też z podejściem zgoła bardziej pragmatycznym.

W odróżnieniu od czynników psychologicznych czy subiektywnych wrażeń, zarobki mają bardzo wymierną postać, dającą się łatwo wyrazić liczbami. Może to sprawiać, że badanym łatwiej jest odnosić się do tego właśnie aspektu, niż innych czynników związanych z satysfakcją z pracy. Warto pamiętać jednak, że źródłem naszej satysfakcji jest zarówno osiąganie celów, jak i sam proces ich osiągania. Zarobki wiążą się z pierwszą z tych kategorii – pracujemy po to, aby otrzymywać wynagrodzenie będące rezultatem tego, co robimy. Czynniki takie jak zgodność wykonywanej pracy z osobistymi przekonaniami i wartościami, możliwość pracowania w dogodnych godzinach czy wykorzystywanie w pracy umiejętności, które uważamy za nasze szczególne atuty towarzyszą nam nieustannie w trakcie aktywności zawodowej. Nie dziwi więc, że dla osób pracujących liczy się coś więcej, niż tylko zarobki

– zaznacza Jach.

Jakkolwiek mówi się, że pieniądze nie dają szczęścia, nie są one zbędne w jego budowaniu. O wielu aspiracjach lub wyższych wartościach możemy myśleć dopiero po spełnieniu podstawowych potrzeb, takich jak zakwaterowanie czy wyżywienie. Czy jednak dodatkowe korzyści liczą się zatem dopiero od pewnego niezbędnego poziomu finansowego?

To dość złożona kwestia. Z jednej strony faktycznie jesteśmy bardziej otwarci na realizowanie części potrzeb dopiero wtedy, gdy spełnione są nasze podstawowe pragnienia. Z drugiej jednak strony satysfakcjonującego stylu życia warto stopniowo uczyć się na każdym jego etapie i myśleć o korzyściach innych, niż wyłącznie te finansowe. Może się bowiem okazać, że gdy już osiągniemy zadowalający poziom zarobków, to i tak nie do końca wiemy, jak przekuć środki materialne na poczucie zadowolenia z życia, bo wcześniej zbyt mało skupialiśmy się na odpowiedzi na pytanie o to, czego naprawdę od niego chcemy. Perspektywa psychologii pozytywnej wskazuje, że pieniądze prowadzą do szczęścia głównie wtedy, gdy stanowią raczej narzędzie dochodzenia do innych celów, a nie cel sam w sobie.

– wyjaśnia psycholog.

Czy pensja wystarczy do utrzymania pracownika?

Warto pamiętać, że chociaż atrakcyjna pensja jest niezbędna do przyciągnięcia wartościowych pracowników, sama nie wystarczy, żeby ich utrzymać na dłużej. Orientacja na pieniądze nie wyklucza doliczania do kalkulacji innych argumentów, które mogą pełnić rolę przysłowiowego języczka u wagi.

Drugą stroną tego medalu jest fakt, że na samych zarobkach trudno zbudować autentyczne zaangażowanie w pracę. Gdy na horyzoncie pojawiają się inne satysfakcjonujące pod względem finansowym opcje, pracownicy mogą porzucać pracę dającą zadowolenie z celu, ale nie dającą zadowolenia z procesu. Poczucie satysfakcji z pracy to zatem coś na czym powinno zależeć także pracodawcom chcącym utrzymać w firmach doświadczoną kadrę.

Pracownicy mówią czasami, że zamiast otrzymywać od pracodawców korzyści takie, jak karnety do obiektów sportowych lub bilety na wydarzenia artystyczne woleliby dostać ich równowartość w formie premii. Z psychologicznego punktu widzenia być może warto patrzeć na taką ofertę bardziej życzliwie. Motywuje ona bowiem do wychodzenia poza schemat rutynowych działań, do których zdążyliśmy przywyknąć. W potocznym rozumieniu samorealizacji zakłada się zwykle, że od początku do końca wiemy, jak ją osiągnąć. Czasem warto skorzystać jednak z podpowiedzi, takich jak na przykład te oferowane w ramach warunków naszego zatrudnienia

– zwraca uwagę Jach.

Wartości ciągle są w cenie

Możemy zatem odetchnąć z ulgą, że nie stoimy jeszcze na krawędzi upadku wszelkiej moralności i obyczajów. A wręcz przeciwnie. Zaangażowanie społeczne stanowi w dzisiejszych czasach bardzo ważny element naszych przekonań. Co więcej, znajdujemy na nie miejsce już nie tylko w przestrzeni osobistej, ale także profesjonalnej. Szczęście zawodowe może zatem znajdować się na wyciągnięcie ręki. Nie można jednak zakładać, że chęć wniesienia pewnych wartości będzie się całkowicie wykluczała z koniecznością utrzymania konkretnych warunków finansowych. Czy zatem potrzeba pracy zgodnej ze swoim sumieniem i aspiracjami może być w niektórych sytuacjach silniejsza od prostego podążania za pieniędzmi?

Odpowiedź na zadane pytanie okaże się łatwiejsza, jeśli przyjrzymy się wszystkiemu temu, co robią współcześni ludzie poza pracą. Wiele z tych rzeczy nie prowadzi do korzyści materialnych, a wręcz naraża ich na koszty, czasem wyrażone w postaci materialnej, a czasem poprzez włożony w nie czas i energię. Dokonujemy zmian w diecie, segregujemy śmieci, uczestniczymy w zbiórkach charytatywnych, działamy na rzecz lokalnej społeczności, bywamy wolontariuszami albo pomagamy osobom żyjącym obok nas. Robienie tego nadaje naszemu życiu cel, pomaga w rozwinięciu poczucia tożsamości i zaspokojeniu potrzeb dotyczących relacji z innymi ludźmi oraz daje satysfakcję związaną choćby z tym, że mamy poczucie wpływu na otaczający świat. To mówi wiele o naszych realnych potrzebach. Wydaje się mało prawdopodobne, że na dłuższą metę bylibyśmy w stanie czerpać satysfakcję z zajęć, które co prawda dają nam korzyści materialne, ale krępują możliwość zaspokajania innych potrzeb

– mówi Jach.

Czasami wystarczy przyjęcie odpowiedniej perspektywy, żeby sprawy pozornie skomplikowane stały się jasne i oczywiste.

Wydaje się mało prawdopodobne, że na dłuższą metę bylibyśmy w stanie czerpać satysfakcję z zajęć, które co prawda dają nam korzyści materialne, ale krępują możliwość zaspokajania innych potrzeb. Pamiętajmy, że praca na pełnym etacie to przecież około 1/4 całego czasu, jakim dysponujemy w każdym tygodniu. Trudno oczekiwać od ludzi pełnej motywacji i zaangażowania, jeśli jedynym „paliwem” ich działania miałyby być wzmocnienia materialne, co więcej pojawiające się z regularnością miesięcznej wypłaty. Potoczne wyobrażenie o szczęściu ujmuje je jako cel, do którego dążymy. Psychologia pozytywna skłania jednak do patrzenia na poczucie szczęścia również w kategoriach zasobu, wykorzystywanego w codziennych sytuacjach. Praca należy do takich sytuacji, więc warto i w niej znaleźć miejsce na satysfakcję – i jako cel, i jako zasób.

– komentuje psycholog.

Szczęście w nieszczęściu, nieszczęście w szczęściu?

Być może najbardziej zaskakującym wynikiem w całym badaniu jest fakt, że aż 63 proc. pracowników okazało się być zadowolone ze swojej obecnej pracy zawodowej. Tymczasem, w większości rozmów i przestrzeni publicznej dominuje raczej niezadowolenie i narzekanie na pracodawców. Podobne zdanie przedstawiło również wiele osób biorących udział w grupach fokusowych.

Ja nigdy nie jestem zadowolony […] Jak ktoś mówi, że mam ciekawą pracę, to mówię, no jak? Siedzę, klikam w tym komputerze, mam 3 monitory przed sobą i cały czas klikam, to jaka to jest interesująca praca? Żadna.

(28-45 lat, Warszawa)

Z tych względów, często zaczynamy kwestionować wartość przeprowadzonych ankiet i badań ilościowych, które, zwłaszcza przedstawione bez kontekstu mogą prowadzić do błędnych wniosków. Jak zauważa psycholog Łukasz Jach:

Myśląc o wynikach sondażowych, trudno uciec od wątpliwości związanych z tym, czy za odpowiedziami respondentów nie kryją się motywacje związane z chęcią zaprezentowania się w lepszym świetle albo wpasowywaniem się w schemat bycia bardziej trendy.

Z tego względu należy odnaleźć interpretację, która powiąże wyniki badań z bardziej szczegółowymi wypowiedziami. Co ciekawe, wszechobecne malkontenctwo i wysoka ocena satysfakcji z pracy nie muszą się nawzajem wykluczać. W końcu, nawet zadowoleni pracownicy również lubią od czasu do czasu ponarzekać. Ekspertka – dr socjologii Marta Bierca – rzuca szersze światło na to zjawisko:

Badania ilościowe mierzą skalę zjawisk społecznych, w mniejszym stopniu skupiając się na dogłębnej analizie danych znalezisk czy ich powodów występowania. Owszem, niemal 2/3 badanych jest szczęśliwych w pracy, bo zadowala ich poziom wynagrodzenia, tryb pracy czy też perspektywy awansu. Dane pokazują też dużą dozę uwag i narzekania na swoje życie zawodowe. Jedynie 13 proc. badanych dało ocenę 10 na 10 swojej obecnej pracy. Przyglądając się powodom, widać szereg zarzutów i obszarów do poprawy – i tu włącza się „nasze polskie” narzekanie na podobne aspekty pracy, co powody zadowolenia. Zarobki są zawsze za niskie, praca zbyt obciążająca, premie zbyt rzadkie, a dojazd niewygodny. Widać zatem, że nawet w miarę zadowoleni pracownicy zawsze znajdą w swojej pracy jakieś „ale”.

Zaiste, ciągłe zastrzeżenia i wszechobecne „ale” są głęboko zakorzenione w polskiej kulturze.

Bez wątpienia pozostaną z nami na dłużej we wszystkich sferach życia, w tym tej zawodowej. Jednak nie jest to zjawisko jedynie negatywne, gdyż to właśnie dzięki niemu wielu z nas motywuje się do działania. Gdyby powszechnie panowało przekonanie, że wszystko idzie doskonale, nie czulibyśmy potrzeby pracy u podstaw celem poprawy bieżącej sytuacji. Krytyczne spojrzenie pozwala zwrócić uwagę na aspekty wymagające dopracowania. Należy jednak wiedzieć, w jaki sposób odpowiednio przekuć ideę w działanie.

Dr Marta Bierca z założonymi rękoma stojąca na białym tle.

Dr Marta Bierca. Partnerka i współzałożycielka agencji badawczej WiseRabbit. Dr socjologii (SWPS), etnolożka i antropolożka (UW). W badaniach jakościowych i ilościowych od kilkunastu lat. Pasjonatka badań społecznych – obserwatorka społeczeństwa i trendów.

Dr Łukasz Jach w niebieskiej koszuli na tle białej ściany.

Dr Łukasz Jach, prof. UŚ. Psycholog i socjolog, pracownik Instytutu Psychologii UŚ oraz Uniwersyteckiego Centrum Kreatywnego Obywatelstwa UŚ. Autor i współautor licznych publikacji naukowych oraz popularnonaukowych z zakresu psychologii pozytywnej, psychologii ekonomicznej, psychologii zdrowia, psychologii ewolucyjnej, psychologii humoru, psychologii nauki oraz psychologii wyobraźni. Uwielbia piosenki z filmów o Panu Kleksie, podróże po Polsce i grę karcianą Magic: The Gathering. Wzrusza się na widok dobrego jedzenia. Ukończenie gry Wiedźmin 3: Dziki gon zajęło mu prawie trzy lata.

Redaktorka

Z wykształcenia filolog języka francuskiego, jednak od najmłodszych lat emocjonalnie związana z dziennikarstwem i działalnością literacką. Interesuje się szerokim wachlarzem tematycznym, zaczynając od kwestii językowych, kulturowych i społecznych, poprzez finanse i ekonomię, aż po naukę i prawo. Można powiedzieć, że w życiu podąża za iście renesansową definicją bycia "humanistą".

Banner kierujący do e-booka:

Czytaj także

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w tekście
Zobacz wszystkie komentarze