fbpx

Kulisy pracy marketera #8

Wywiad z Krzysztofem Marcem

Krzysztof Marzec 

CEO w DevaGroup, agencji z tytułem Partner Google Premier i Google Rising Star.
Trener SEO, Google Ads & Analytics, szkolił najlepsze agencje i domy mediowe bezpośrednio na zlecenie Google, szkolił w Akademii Google Partners. Autor dwóch książek z wyprzedanymi nakładami, ponad setki artykułów i wysoko ocenianych kursów on-line. Wykładowca m.in. Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Wyższej Szkoły Europejskiej im. Józefa Tischnera. Gościł na scenie kilkudziesięciu konferencji (m.in. MobileTrends, I love Marketing, SEM Camp, Targi E Handlu, Internet BETA), zdobywając wysokie miejsca i nagrody publiczności. Pomysłodawca i organizator semKRK skupiającego nawet 500 uczestników barcampu branży SEM oraz gali nagród semKRK Awards. Pracował dla takich marek, jak Allegro.pl, Neo24, Shoper.pl, Conrad.pl, Interia.pl, Grupa RMF czy Wydawnictwo Bauer. Sędzia Global Search Awards oraz Head Judge Poland w European Search Awards.

Opowiedz proszę: na czym polega Twoja praca? Jaki obszar marketingu uważasz za swoją mocną stronę?

Śmieję się, że obecnie najczęściej na odpisywaniu na maile albo gadaniu o reklamie w Google. Moją mocną stroną są Google Ads, Analytics oraz SEO. Natomiast mam to szczęście, że mam świetny zespół wdrażający moje pomysły i strategie. Przy czym siedząc w projektach, szkoląc i pisząc na ten temat, i tak muszę być ze wszystkim na bieżąco.

Wróćmy teraz do początków. Jak zaczęła się Twoja historia z marketingiem i jak rozwijała się z biegiem czasu?

Tworzyłem strony internetowe i pisałem systemy w PHP. Znajomy opowiedział mi, że zatrudnia kilka osób do dopisywania jego stron do ksiąg gości, aby pozycjonować je w Google. Stwierdziłem, że to straszna strata zasobów ludzkich, bo można to zautomatyzować. Po powrocie do domu napisałem skrypt i przestawiłem makro łowiące ryby w Tibii na klikanie w tym skrypcie wpisów. W kilka godzin dodałem tysiące wpisów, a żeby było zabawniej – używałem do tego własnego maila. Po skasowaniu wyzwisk ze skrzynki i kilku gróźb karalnych uspokoiłem się, aby za kilka dni (!) obserwować, jak strony moich klientów pną się na pierwsze miejsca na trudne słowa kluczowe. Jakiś czas później Interia zaprosiła mnie do tworzenia działu SEO – m.in. dlatego, że moja prosta stronka, świetnie podlinkowana, była na pierwszym miejscu na hasło “wyniki wyborów” w dniu wyborów i przez kilka następnych dni. Kosztowało mnie to sporą awarię serwera zaprzyjaźnionej dużej firmy zajmującej się turystyką, ale opłaciło się.

W codziennej pracy, aby się nie męczyć i prezentować jak najlepsze wyniki, ważne są predyspozycje. Jakie cechy powinien mieć Twoim zdaniem dobry marketingowiec?

SEM to trochę inna bajka niż zwykły marketing, a znów SEO przyciąga inne osoby niż Google Ads. Wydaje mi się, że najlepsi marketingowcy są sprytni – wymyślają, jak zrobić to samo, ale się nie zmęczyć i nie stracić czasu. Do tego są odważni – np. wysyłają kilkaset tradycyjnych listów zamiast e-maili, żeby mieć kilkanaście razy lepsze rezultaty. Muszą umieć pisać – nic nie przebije dobrego copy, oraz liczyć – analityka to nie przelewki. Patrząc na SEO: jeśli jako małolat rozkręcałeś wartościowe sprzęty swojego taty i złapał Cię dopiero parę tygodni później, to pewnie się nadajesz. Podobnie jeśli umiałeś naprawić joystick za pomocą żyletek 😉 Natomiast jeśli nigdy się nie zastanawiałeś co jest w środku, to zabawa z algorytmami Google może szybko Ci się znudzić.

Nieco kontrowersyjną kwestią w świecie marketingu, PR-u i sprzedaży są często studia kierunkowe. Czy uważasz, że są one potrzebne, aby zacząć w tej branży?

Nie wiem, jak teraz wyglądają studia dzienne. Moje studia – Elektroniczne Przetwarzanie Informacji na Kulturoznawstwie na UJ – dały mi sporego kopa do wiedzy, bo… miałem masę czasu dla siebie i spotkałem tam wyjątkowych ludzi. Obecnie udzielam się na studiach podyplomowych i robię to bardzo chętnie – przychodzą tam osoby głodne wiedzy i mające konkretny cel. Chwalą też innych wykładowców – praktyków, ale równocześnie dobrych trenerów. Tak dobrana kadra gwarantuje dobre efekty. Wybierając kierunek studiów, po prostu sprawdź, kto Cię będzie uczył i czego!

To teraz może trochę ponarzekajmy. Która część Twojej pracy jest dla Ciebie najbardziej problematyczna?

Odpowiadanie na pytania na wywiadach, co na szczęście zdarza się niezbyt często. Wolę sobie dłubać w projektach niż gadać o sobie 😉

Oj, doceniamy tę szczerość! 😄
A gdzie Twoim zdaniem najlepiej szukać wartościowej wiedzy marketingowej? Internet jest przepełniony nic niewnoszącymi artykułami. Gdzie uczyć się teorii, która naprawdę później się przyda?

Niestety, trzeba łowić: najlepszy spis blogów SEM to planeta-seo.pl
Uczyć się na konkretach, czyli zadawać pytania, najlepiej na świetnie zarządzanych i moderowanych grupach:
🚀 Google Ads (AdWords) – Darmowe Wsparcie, Porady, Nowinki 
🚀 Google Ads – Automatyzacja i Skrypty
Najlepszy podręcznik do Ads generalnie jest dostępny tu: https://support.google.com/google-ads/ – to oficjalny support.
Warto też podejść do oficjalnych egzaminów na Skill Shop.

Przejdźmy do kwestii ważnej w każdym zawodzie – chodzi o pieniądze. Na jaką pensję może liczyć dobry SEMowiec?

Realistycznie rzecz biorąc i uśredniając na duże miasta, to juniorzy zaczynają od 2500 zł na rękę, ale mają szybką opcje awansu. Górnej granicy oficjalnie nie ma, bo przecież można mieć w portfolio kilku wielkich klientów, być freelancerem itp. Znam ludzi-firmy, którzy mają swoich klientów i obroty jak kilkuosobowa firma. Natomiast nic nie wkurza bardziej niż ogłoszenia, które podają zawyżone kwoty, aby potem zgasić entuzjazm na rozmowie kwalifikacyjnej. Psuje to opinie o danej firmie i odradzam takie przyciąganie do swojej oferty pracy.

Podobno internet nie wybacza i nic w nim nie ginie. Jakie są najczęstsze i najbardziej błahe błędy marketerów?

W SEM to typowo: starty kampanii w piątek, dodanie za dużo zer do budżetu, używanie zbyt szerokiego dopasowania, uszkodzenie Analytics na emisji, wysyłanie ruchu na niedziałającą stronę czy testowanie na działającej stronie. Jednak to, co mnie najbardziej rozbraja, to pseudo marketing szeptany – firmy płacą kasę za to, że ktoś pisze fałszywe opinie o produktach. Specjalista sam zadaje sobie pytanie, sam sobie odpowiada i chwali produkt. I to wcale nie jest mały proceder i działa od lat. Niektórzy tagują to jeszcze linkami UTM – to już w ogóle jest samozaoranie.

Moja wpadka? Będąc początkującym grafikiem, odrzucono kilka moich projektów billboardów. Wkurzyłem się i “dla beki” jako jeden z kolejnych projektów wysłałem długonogą panią z laptopem na kolanach reklamującą serwis komputerowy. Niestety przeszło, wisiało parę miesięcy i mój projekt pojawił się w dużym portalu w artykule z tekstem “szczucie cycem” w tytule.

Czy masz jakieś złote rady dla kogoś, kto dopiero zaczyna?

Żeby od początku znał się chociaż trochę na wszystkim, ale spełniał się w swojej niszy. Chodzi o to, że nie porównasz wyników Google Ads do Facebook Ads, jeśli choć trochę nie rozumiesz jak działają, oraz jak otagować czy analizować te kampanie. Ale załóżmy, że to właśnie bycie analitykiem w tym wypadku będzie Twoją niszą, na którą jest obecnie duży popyt.

A na koniec: Twoja ulubiona kampania reklamowa/marketingowa w ostatnim czasie?

Nagroda wędruje do Lidla za ich wpis na temat skutera wodnego 😉

OK, dziękujemy za tę mega inspirującą rozmowę!

Pozostałe nasze wywiady przeczytasz tutaj.