Wysmaż sobie umiejętności na całe życie dzięki pracy w gastronomii! Tylko jak się do niej przygotować?

Wysmaż sobie umiejętności na całe życie dzięki pracy w gastronomii! Tylko jak się do niej przygotować? fot. Shutterstock/Sergei Domashenko

Praca w gastronomii nie należy do najłatwiejszych, o tym nie trzeba nikogo przekonywać. Niewątpliwie jednak zapewnia przy tym szereg korzyści, które mają ogromne znaczenie. Nie chodzi wyłącznie o dodatkową gotówkę z napiwków, tylko przede wszystkim umiejętności, których nigdy nie będziemy żałować w dalszej karierze. Bez względu na to, czy zostaniemy w branży czy ruszymy w świat innych profesji.

Gastro to faza, przez którą przechodzi w pierwszych etapach kariery wielu młodych Polaków. Nawet jeśli na przestrzeni lat ich drogi się rozejdą pomiędzy prowadzeniem finansów globalnego przedsiębiorstwa a copywritingiem produktowym, z pewnym rozrzewnieniem będą wracać pamięcią do parzenia kawy i biegania z tacą pełną przystawek pomiędzy stolikami. Część zapuści korzenie w tej branży, wiążąc z nią resztę swoich zawodowych planów. Skąd praca z żywnością czerpie aż tak ogromną popularność? Z pewnością nie z niskich wymogów dotyczących zatrudnienia, a tym bardziej wykonywania obowiązków. Korzyści jednak będą się odbijały echem praktycznie przez całe życie.

Czego formalnie wymaga praca w gastronomii?

Praca w gastronomii obwarowana jest wieloma regulacjami. W przypadku kandydata będą się one różnić w zależności od rodzaju obejmowanego stanowiska i typu umowy zawieranej z pracodawcą. W każdych okolicznościach należy jednak liczyć się z faktem, że duży nacisk zostanie położony na bezpieczeństwo. Zarówno tej pracownika, jak i żywności.

Czy książeczka sanepidowska jest niezbędna?

Zapewne w pierwszej kolejności każdemu przyjdzie do głowy w tym kontekście książeczka do celów sanitarno-epidemiologicznych, tak zwana książeczka sanepidowska. Pomimo iż taka forma dokumentu została zniesiona w 2008 roku, a jej następstwem zostało orzeczenie do celów sanitarno-epidemiologicznych, jest to absolutnie obowiązkowy element przed rozpoczęciem jakiejkolwiek pracy, w której ma się bliższy kontakt z żywnością lub wodą przeznaczoną do spożycia przez inne osoby. Ucieczka na „zmywak” nie wchodzi w grę. Książeczkę sanepidowską muszą wyrobić również osoby zajmujące się myciem naczyń lub jakichkolwiek pojemników mających kontakt z żywnością, wodą i lekami. Ma to na celu zagwarantowanie, że zatrudniony nie jest zakażony pałeczkami duru brzusznego, duru rzekomego A, B lub C, jak też pałeczkami Shigella i Salmonella.

Przyszły pracodawca pokieruje nas do odpowiednich jednostek i wytłumaczy procedurę otrzymania orzeczenia oraz pokryje jego koszty. Ze względu jednak na czas oczekiwania na wyrobienie takiego „pozwolenia” do przystąpienia do obowiązków, wielu pracodawców wymaga jego posiadania już na etapie rekrutacji.

Bezpieczeństwo żywności, czyli zagrajmy w FIFO

Praca w gastronomii, szczególnie na kuchni, zawsze wiąże się z występowaniem pewnych czynników ryzyka. Wysokie temperatury, wszechobecny wrzątek i rozgrzany olej, ostre noże, a nawet prawdopodobieństwo zatarcia oczu papryczką piri-piri powodują, że lepiej dmuchać na zimne i ostrożnie stawiać każdy krok.

Tymczasem nie tylko ludzie w gastro zasługują na szczególną troskę. Prawdopodobnie pierwsze doświadczenia, jakie zapewni nam praca w gastronomii będą polegały na serii szkoleń dotyczących bezpieczeństwa żywności. Obejmuje to nie tylko troskę o nieużywanie produktów wątpliwej świeżości, ale również cały entourage. Przestrzeganie strategii jest bowiem w tej branży nieocenionym sojusznikiem. I tak oto, rozpoczynamy całodzienną grę w FIFO (First In First Out), czyli system używania i sortowania produktów, rozpoczynając od tych z najkrótszą datą ważności. Gdy już wejdzie w krew, możemy być spokojni również o swoje domowe zapasy puszek tuńczyka oraz piklowanych ogórków. Przestrzeganie tego systemu pozwala na zachowanie nieustannej kontroli nad stanem produktów i niepozwolenie, żeby zepsuły się niezauważone. Aczkolwiek biorąc pod uwagę jak duży ruch potrafi panować w knajpach, ciężko żeby cokolwiek się zepsuło.

Praca w gastronomii to styl życia

Następnym elementem, który warto mieć na względzie, są wymogi dotyczące ubioru i wyglądu. Nie powstały one wyłącznie w celu ciemiężenia pracowników. Długie paznokcie potrafią narobić niezłego ambarasu w gastro. Abstrahując od wygody, w trudnych warunkach łatwo po prostu o ich uszkodzenie. Wystawienie na wysokie temperatury, parę i wręcz nieustanny kontakt z detergentami, prowadzi do sytuacji, gdzie nawet najlepiej wykonane „mani” może zaliczyć odpryski, które przedostaną się do żywności, a sztuczne lub żelowe paznokcie mogą nawet opuścić obszar dłoni.

Podobnie wygląda kwestia z włosami. Amerykański wizerunek szkolnej kucharki w siatce na włosach jest być może lekko przesadzony, zazwyczaj ich związanie powinno wystarczyć, warto się jednak liczyć z faktem, że co knajpa to obyczaj. Co ciekawe, zdarzają się również sytuacje, gdzie panowie z bujnym zarostem proszeni są o jego uregulowanie, bądź założenie ochraniaczy na brodę. Bezpieczeństwo żywności nie ma płci ani wieku. Nikt bowiem nie chce się później mierzyć z oskarżeniami ze strony rozjuszonego konsumenta.

Standardy to drugie imię branży

Należy zatem przestrzegać także higieny miejsca pracy. Częste mycie dłoni i unikanie dotykania twarzy to absolutne podstawy. Znaczenie ma jednak również czystość powierzchni, które mają styczność z żywnością oraz skrupulatne kontrolowanie ich styczności z alergenami powszechnie uważanymi za silnie uczulające lub popularne w społeczeństwie. Gdyby miały one komuś zaszkodzić, konsekwencje mogłyby być wyjątkowo dotkliwe, a przynajmniej uciążliwe dla obu stron. Oczywiście, wszystkie standardy powinny być jasno objaśnione przez pracodawcę i menedżerów. Jednak nawet szeregowy pracownik powinien używać zdrowego rozsądku i samodzielnie dbać o bezpieczeństwo gości. Przykładowo informować, jeśli w jakimś daniu znajdują się orzechy, bądź inne silne alergeny. Ma to szczególne znaczenie w przypadku osób obstawiających pierwszą linię frontu kontaktów z klientem

Praca w gastronomii – jak się na nią przygotować emocjonalnie?

„Praca pod presją” to często eufemizm dla dantejskich scen, które dzieją się w okresach wzmożonego ruchu w wielu lokalach gastronomicznych. Szybkie tempo oraz uciążliwi klienci sprawiają, że nawet najtwardszym zawodnikom mogą puścić nerwy. To również środowisko, w którym często spotykamy się z pojawiającymi się ad hoc nadgodzinami. Bynajmniej nie oznacza to, że są one pracownikowi narzucone lub pomija się ich opłacenie wyższą stawką. Niektórzy zawodnicy potrafią w ten sposób wyrobić drugą pensję.

Sporym problemem, na który skarżą się początkujący bywa również konieczność ciągłego stania bądź chodzenia w ciągu dnia. Zwłaszcza, gdy zmiany potrafią trwać po 10 lub nawet 12 godzin. Żeby zmitygować wszelkie te niedogodności, warto pamiętać o ustawowych przerwach od pracy – 15 minut, jeśli czas pracy jest dłuższy niż 6 godzin lub 30 minut, jeśli jest dłuższy niż 9.

Tym, na co jednak należy się przygotować, jest radzenie sobie z niezadowolonymi klientami. Oczywiście, warto się starać, aby satysfakcja była jak największa. Zawsze jednak może przydarzyć się nieprzewidziana sytuacja, bądź awaria. A niektórzy znajdą dziurę w całym, choćby stołowali się w trzygwiazdkowej restauracji Michelin. W takich momentach najważniejsze są wewnętrzny spokój i pozytywne podejście. Przykładowo, jeśli dany produkt jest niedostępny bądź wybrakowany, zaoferowanie czegoś innego w ramach rekompensaty. Warto jednak zawczasu skonsultować podejmowanie takich decyzji z menedżerem lub ustalić z nim swój zakres kompetencji w tym obszarze. Wszystko to może być bardzo obciążające psychicznie, dlatego przy stresujących sytuacjach warto zachowywać zdrowy dystans. Warto pamiętać, że to praca i powinna zapewnić nam godne warunki do wykonywania obowiązków. Przede wszystkim, trzeba grzecznie, ale asertywnie stawiać granice w przypadku nieodpowiednich zachowań, czy to ze strony konsumentów, czy też współpracowników.

Nie jest tak źle – praca w gastronomii to doświadczenie na całe życie

Przy tych wszystkich oczekiwaniach łatwo wpaść w popłoch. Czy sobie poradzę? Czy w ogóle warto? Z perspektywy czasu odpowiemy sobie, że owszem. Nawet, jeśli czasem jest ciężko, praca w gastronomii zapewnia szereg korzyści, które doskonale przydadzą się niemalże w każdym zawodzie, jak również w innych obszarach życia. Często występująca praca w trybie zmianowym pomaga wyrobić kompetencje planowania i zarządzania czasem. Czasem będzie wymagać również szukania kompromisów, by otrzymać swój wymarzony grafik. Z dalszej perspektywy uczy to jednak elastycznego podejścia nie tylko do służbowych obowiązków, ale też tych prywatnych, na które wydaje się, że nigdy nie ma przestrzeni. Wliczając w to odpoczynek. Standardowy tryb pracy przyzwyczaja, że na czas wolny przypadają głównie weekendy. A to zdecydowanie za mało. Tymczasem praca w gastronomii buduje umiejętność znalezienia czasu dla siebie w każdych okolicznościach, nawet gdy jest to kilka godzin.

Praca pod presją czasu i współpraca w zespole to również kompetencje wysoce poszukiwane na rynku. Wszystkie te doświadczenia są niesamowicie wartościowe i z pewnością podwyższają wartość kandydata przy kolejnych rekrutacjach. Z tego względu szczególnie zaleca się takie rozwiązanie młodym osobom, które chciałyby się czymś zająć w okresie wakacyjnym. I trochę dorobić. A pod tym kątem ta branża również nie próżnuje. Choć może się wydawać, że napiwki to zaledwie kilka złotych, albo że idą bezpośrednio do kieszeni kelnera, pomijając zdolnych barmanów czy dzielnych pracowników kuchni, w wielu miejscach funkcjonuje praktyka dzielenia się nimi na zakończenie dnia pracy. Grosz do grosza i te kwoty potrafią okazać się naprawdę niemałe.

Praca w gastronomii jako ścieżka kariery

Być może warto również zastanowić się nad rozwojem kariery w samej gastronomii. Czy to doskonaląc się w swojej specjalizacji czy też pnąc się po szczeblach menedżerskich w większych przedsiębiorstwach. Jest to bowiem przestrzeń do rozwoju pasji, których ciężko byłoby się wyrzec. Choć bywa ciężko, praca w gastronomii potrafi stworzyć niesamowite środowisko, w którym nie sposób, aby poszczególne jednostki były sobie obce. A umiejętności kulinarne lub barmańskie potrafią zapewnić „bakcyla” do ich stałego rozwoju. Ciekawą sprawą, która może nie wydawać się oczywista, gdy ktoś nie rozpatrywał wcześniej swojej kariery w gastronomii, są możliwości awansu i pięcia się w strukturze, zwłaszcza gdy chodzi o globalne korporacje. Wielu dzisiejszych franczyzobiorców np. popularnych fast foodów zaczynało bowiem jako szeregowi pracownicy.

Redaktorka

Z wykształcenia filolog języka francuskiego, jednak od najmłodszych lat emocjonalnie związana z dziennikarstwem i działalnością literacką. Interesuje się szerokim wachlarzem tematycznym, zaczynając od kwestii językowych, kulturowych i społecznych, poprzez finanse i ekonomię, aż po naukę i prawo. Można powiedzieć, że w życiu podąża za iście renesansową definicją bycia "humanistą".

Banner zachęcający do adopcji psów ze Schroniska

Czytaj także

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w tekście
Zobacz wszystkie komentarze