fbpx

„Skoro ona dała radę, to ja też dam”!

Wywiad z Kirą Sukhoboichenko

Hej Kira! Na początek powiedz proszę parę słów o sobie i swojej ciekawej historii życiowej 🙂

Nazywam się Kira Sukhoboichenko i w tym roku skończyłam 14 lat. Pochodzę z Krymu na Ukrainie. W wieku trzech lat zaczęłam grać w szachy i przez cztery dni w tygodniu grałam do 8. roku życia. Trenował mnie sam Stanisław Mychalczenko, który niegdyś był trenerem arcymistrzyni wśród kobiet Tatiany Wasilewicz. W klubie, w którym grałam, gra z dorosłymi szachistami była obowiązkowa. Brałam udział w konkursach miejskich, które były przeznaczone dla mojej kategorii wiekowej i zdobywałam nagrody. W marcu 2014 r. wyjechaliśmy z rodzicami z Krymu i przeprowadziliśmy się do Warszawy, gdzie stacjonujemy do dziś.
Kiedy przyjechaliśmy, poszliśmy do szkoły, aby zapisać się do drugiej klasy, ale kiedy nauczyciele zobaczyli moje oceny, zaproponowali, bym poszła od razu do trzeciej. Szybko nauczyłam się polskiego. Zaczęłam brać udział w różnych konkursach. W 6. klasie zajęłam 1. miejsce w konkursie „Chain story” projektu KA2 Erazmus + „Od wiedzy do kompetencji”. Historia, którą napisałam, jest opublikowana w książce „Chain Story The Young Scientist”. W roku 2019/20 byłam radną Młodzieżowej Dzielnicy Ursynów w Warszawie. W 2019 roku przemawiałam na TEDx Kids. Jestem jedną z bohaterek książki Justyny ​​Sucheckiej „Young Power! 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat ”. Ale przede wszystkim jestem inicjatorką Międzynarodowego Ruchu Latających Plecaczków „Flying Bag” oraz Święta Międzynarodowy Dzień Plecaka – akcji, która ma pomóc pokazać innym pomysły, historię i marzenia uczniów.

Jak powstał pomysł Międzynarodowego Ruchu Latających Plecaczków i na czym polega?

Pewnego słonecznego dnia w 2016 roku postanowiłam wziąć udział w Ogólnopolskim Konkursie „Dzieciaki startupy”. Kilka dni po tej decyzji jechałam metrem do koleżanki, aby pomogła mi przygotować nagranie, gdzie przedstawiam mój pomysł. I wtedy zwróciłam uwagę na stojącą obok mnie dziewczynkę z balonikiem. Wiecie, takie w kształcie Świnki Peppy, Spongeboba czy Myszki Miki, które rozdają na Starym Mieście. Miałam wtedy ciężki plecak i pomyślałam: „Hmm… Ciekawe, co by było, gdyby każdy uczeń na świecie miał lekki plecak? A może za pomocą helu można zrobić plecak lżejszym? Tak jak hel robi to z latającym balonikiem!” Ten pomysł spodobał się również mojej koleżance i zaczęłyśmy nagrywać. A kolejnego dnia opublikowałyśmy to nagranie na stronie konkursu i już na początku zebrało dużo polubień. Na konkurs wpłynęło 81 zgłoszeń, więc konkurencja była bardzo duża. Ale mimo to mój pomysł zebrał najwięcej głosów. I nagle okazało się, że to ja i moja idea Latającego Plecaczka i ja otrzymaliśmy nagrodę internautów. Wygraliśmy! Jedną z nagród w konkursie był bilet do Centrum Nauki Kopernik. I ten bilet umożliwiał mi codzienne przychodzenie do Centrum bez kolejki wraz z max. 3 osobami.
Ponieważ wiele osób powtarzało mi, że Latający Plecaczek to naprawdę fajny pomysł i szkoda go tak zostawić, w końcu postanowiłam, że będę go dalej rozwijać. Zaczęło się od tego, że stworzyłam grupę na FB i napisałam tam post o tym, że mam właśnie taki bilet do Centrum Nauki Kopernik i zapraszam chętne do zwiedzania osoby. W każdą sobotę i niedzielę oprowadzałam po 3-4 osoby po tym Centrum zupełnie za darmo w ramach wygranego biletu. Byłam zaskoczona, bo pojawiało się bardzo dużo chętnych. To były też osoby, których ani ja, ani moi rodzice nie znają. Łącznie w ciągu roku udało mi się oprowadzić ponad 150 osób! W taki sposób wyglądały początki Ruchu Latających Plecaczków.
Kiedy się skończyła ważność mojego rocznego biletu do Centrum Nauki Kopernik, to wymyśliłam taką akcję, że we współpracy z pewną organizacją wysyłałam paczki dla uczniów na Ukrainę. W 2017 r. ludzie przynosili mi plecaki i przybory szkolne, które albo były nowe, albo dobrze wyglądały i były w dobrym stanie. Wysłałam łącznie kilka 20-kilogramowych paczek. To było bardzo miłe, że nawet ludzie z innych krajów chcieli nam pomagać. Te plecaki trafiały do potrzebujących dzieci. Dostawaliśmy też informacje zwrotne w komentarzach na Facebooku, że te dzieci faktycznie dostały nasze przesyłki i z nich korzystają.
Od 3 lat zorganizowałam już 8 dużych konferencji, na których uczniowie mieli okazję pokazać siebie. Okazało się, że jeśli będą do tego warunki, to uczniowie chętnie będą opowiadać o swoich pomysłach. W rezultacie teraz misja naszego ruchu brzmi tak: ”Zachęcamy uczniów do opowiadania o swoich pomysłach, aby każdy odkrył swój potencjał”. To jest nasza misja, którą wyrażamy w ten sposób:

Zbuduj i miej odwagę pokazać swój kontynent, aby mogła poznać go cała planeta.
W swoim plecaku masz moc i skrzydła do lotu. Pomożemy Ci je odkryć.

Dzień Plecaczka brzmi trochę abstrakcyjnie, jednak jest to wielkie przedsięwzięcie. Możesz opowiedzieć nieco więcej na ten temat?

W 2018 r. odkryłam, że tylko w 50 krajach obchodzi się Dzień Dziecka 1 czerwca, a pozostałe państwa w innym czasie w ciągu całego roku. Nie było żadnego święta, które połączyłoby wszystkie dzieci na świecie w jednym dniu. I wymyśliłam, że ja stworzę takie święto 15 października. Wybrałam taką datę, bo wtedy w większości państw nie ma żadnych dużych świąt i obchodów.
Celem Święta jest, aby 15 października wszystkie szkoły z 194 państw obchodziły Międzynarodowy Dzień Plecaka, a pomysły uczniów zostały wysłuchane. Chodzi tylko o to, aby zamiast tradycyjnych zajęć szkolnych dać możliwość i przestrzeń do tego, by uczniowie podczas lekcji dzielili się swoimi pomysłami, historiami i marzeniami. To byłby taki jedyny dzień w roku, w czasie którego mogliby pokazać siebie całej szkole, a w efekcie całemu światu.
Od początku pomysł zorganizowania takiego święta jest wspierany przez moich rówieśników, uczniów, studentów, nauczycieli oraz rodziców z różnych krajów. W 2018 r. zorganizowałam pierwszy Międzynarodowy Dzień Plecaka w Google Campus i przyszło tam łącznie 500 osób. Tego samego dnia była transmisja online, gdzie każdy mógł się włączyć i coś opowiedzieć. Całe wydarzenie trwało 12 godzin, a transmisja online 10 godzin – uczestniczyło około 500 osób. Uczestnikami wydarzenia byli przedstawiciele Polski, Ukrainy, Czech, Azerbejdżanu, Białorusi, Kazachstanu, Rosji, Sudanu, Erytrei, Somalii, Kataru, Kanady, Indii i USA.
Chcieliśmy też zorganizować tę akcję dla większej liczby osób. I to się udało. W 2019 r. całe przedsięwzięcie było koordynowane ze szkoły na Ursynowie. Cały dzień przychodzili ludzie z różnych państw i opowiadali o edukacji. W sumie 16 polskich szkół, 8 szkół na Ukrainie, ukraińska organizacja na Cyprze i wielu
uczestników różnych narodowości włączyło się w ten czy inny sposób do obchodów. Łącznie wzięło udział 2000 ludzi, w tym uczniów.
W tym roku 15 października od godziny 10:00 do 18:00 będziemy łączyć się na konferencji online z okazji III Międzynarodowego Dnia Plecaka, którego program jest dostępny na stronie internetowej tego wydarzenia pod tym linkiem. Zorganizuję połączenie z osobami różnych narodowości oraz uczniami ze szkół z całego świata. Natomiast jeśli nie będzie kwarantanny, to znajdę miejsce, w którym spotkamy się w grupie, aby koordynować to święto.

Aby zorganizować Konferencje i stworzyć Ruch trzeba mieć naprawdę duże umiejętności organizacyjne, których nie posiada nawet wiele dorosłych. Czy masz jakąś pomoc z zewnątrz czy w większości działasz sama?

Ruch powoli tak jakby rozwinął się sam. Zaczęło się od tego, że duża liczba osób wsparła mnie podczas głosowania na wideo w konkursie “Dzieciaki startupy”, polubień było 4182. Następnie przez cały rok na fb prowadziłam akcję odwiedzania Centrum Nauki Kopernik. Kilkakrotnie uczestniczyli w nim blogerzy, którzy pisali artykuły o mojej inicjatywie. Tak doszło do powstania ruchu.
Jeśli chodzi o konferencje, myślę, że to, co tu zadziałało, to fakt, że bardzo lubię pisać opowiadania, teksty, listy. Napisałam dużo listów, na przykład do wszystkich posłów sejmu oraz Parlamentu Europejskiego od Polski, którzy zajmują się edukacją i dziećmi. Na moje listy odpowiedzieli tylko poseł Parlamentu Europejskiego Michał Boni oraz Poseł Sejmu RP Joanna Fabisiak. Michał Boni zaprosił mnie do swojego biura. Rozmawialiśmy. Zaproponował mi zorganizowanie Konferencji w sali Biura Parlamentu Europejskiego na ul. Jasnej, pod warunkiem, że zgromadzę co najmniej 30 uczestników konferencji. Udało mi się zebrać około 60 osób. Następnie zaproponował zorganizowanie kolejnej konferencji z okazji Dnia Dziecka. W Konferencji uczestniczyła pani Joanna Fabisiak. Wtedy Pani Joanna zaproponowała zorganizowanie kolejnej ogólnopolskiej konferencji w Sejmie. Warunek był ten sam: jeśli ze swojej strony gwarantuję, że przyjedzie co najmniej 120 osób. Razem udało nam się zgromadzić pełną salę uczestników. Nie wiem, ile ich było, ale salę zaprojektowano na 200 osób i nie było wolnych miejsc.
Następnie sama organizowałam konferencje w Google Campus, Przestrzeni Facebook, Paca 40.

Wydaje mi się, że nie jest to trudne. Ale żeby przyszło 60 osób, wysłałam ponad 300 zaproszeń. Trzeba wtedy liczyć się z tym, że 30% uczestników, którzy już potwierdzili swój udział, nie przyjdzie z różnych powodów. Dlatego warto zebrać więcej osób, niż jest miejsc w hali. Niektórzy przychodzą tylko na swój występ i natychmiast odchodzą. A sala nie powinna być pusta, więc są pewne trudności 🙂
Nawiasem mówiąc, sami uczestnicy zawsze pytali mnie, jak udaje mi się zebrać tyle osób 🙂

Podsumowując, otrzymuję ogromne wsparcie z zewnątrz. Pomagają mi najbardziej rodzice oraz osoby z Linkedin. Są to ludzie, którzy pomagają mi np. organizować konferencje, pisać i tłumaczyć listy na inne języki, wysyłać listy do szkół w różnych państwach oraz w całej Polsce. Przykładowo nad listem do szkół z zaproszeniem do udziału w 3. Międzynarodowym Dniu Plecaka pracowało łącznie 11 osób.

A jak myślisz: czy bycie kreatywnym pozwala poszerzać horyzonty i pomaga osiągnąć sukces?

Jasne, jak najbardziej bycie kreatywnym pozwala poszerzać horyzonty i pomaga osiągnąć sukces. Jak sama definicja mówi, osoba kreatywna to taka, która jest zdolna do tworzenia czegoś nowego, oryginalnego, jest to osoba twórcza, pomysłowa. Natomiast jeśli mam być szczera, to… nie spotkałam jeszcze żadnej osoby, która by taka nie była. Moim zdaniem każdy jest kreatywny, ale w tej dziedzinie, którą lubi i rozumie.

Masz tylko 14 lat, a udowadniasz, że młodzi ludzie potrafią osiągać wiele… Czy czujesz jakąś presję ze strony swojego otoczenia? A może zazdrość rówieśników?

Szczerze powiedziawszy, nie odczuwam żadnej presji.

Co było Twoim największą przeszkodą podczas Twojej działalności i jak ją zwalczyłaś?

Jest kilka mniejszych przeszkód i jedna większą, którą mam do teraz. Boję się opinii moich rówieśników oraz tego, że ktoś będzie mnie oceniać. Jest dużo osób, które nic nie robią, ale śmieją się z tych, którzy coś próbują. Co jest ciekawe, nigdy nikt mnie nie wyśmiał, ale z powodu strachu czasem mogę odmówić gdzieś występu.

Rzadko się zdarza, aby tak młode osoby posiadały konto na Linkedinie! Co Cię do tego zmotywowało?

Wcześniej pisałam posty na w grupie FB, lecz wtedy nie poznawałam zbyt dużo nowych osób. Otrzymywałam duże wsparcie od znajomych moich rodziców, którzy komentowali i lajkowali to, co piszę. Lecz szczerze mówiąc, czegoś mi wtedy brakowało. To wyglądało trochę tak, jakbym stała w jednym miejscu i nie mogłam się ruszyć do przodu. W czerwcu 2019 r. uczestniczyłam w Konferencji Wolontariuszy organizowanej przez Narodowy Instytut Wolności. Tam spotkałam szefa międzynarodowego stowarzyszenia biznesowego. Wtedy opowiedział o takim portalu społecznościowym, jak Linkedin, i polecił go jako „drzwi” do świata przedsiębiorczości oraz przedsiębiorców. Powiedział, że używa tylko tej sieci społecznościowej. Na początku, kiedy założyłam tam swój profil (oczywiście za pomocą moich rodziców) i nie miałam zbyt dużo znajomości, to nie rozumiałam, co mi to daje. Lecz i tak zaczęłam pisać i wstawiać posty. Wtedy osoby dorosłe zaczęły mnie dodawać do sieci kontaktów, a z czasem i ja się nauczyłam dodawać innych. W taki oto sposób otrzymuje ogromne wsparcie od osób dorosłych na Linkedinie. Dostaje ogromną motywację.

Wiemy, że byłaś prelegentką na TEDxKids! Miałaś wtedy tremę? Stresujesz się wystąpieniami publicznymi?

Podczas TEDx Kids na cudownego mentora, Piotra Rudzkiego, który bardzo mnie wspierał. Przez całe 3 tygodnie prawie codziennie z nim rozmawialiśmy przez kamerkę i ćwiczyłam przed wystąpieniem. Przed samym występem robiłam śmieszne ćwiczenia rozluźniające, których nauczył mnie Pan Piotr. Pracowałam też nad dykcją. Gdyby nie on, to trochę gorzej mogłyby mi wychodzić wystąpienia. W ramach przygotowań poznałam również profesjonalnych mentorów – Ewę Turek oraz Dorotę Zawadzką. Dawały mi rady, kiedy ćwiczyłam w ich obecności. Jestem bardzo wdzięczna mojemu mentorowi, bo to doświadczenie, które otrzymałam dzięki mu, jest naprawdę ogromne. Sama też ćwiczę przed lustrem, kiedy uczę się tekstu.

Bardzo młode osoby często mają problem, by określić, kim chcą zostać w przyszłości. A czy Ty już wiesz, co byś chciała robić za kilka lat? Może zdradzisz nam na przykład, czy masz wybrany konkretny kierunek studiów?

Do studiów mi jeszcze kilka lat zostało, więc nie zastanawiam się nad tym aż tak. Lecz myślę, że wybiorę się na psychologię. Mój tata jest psychologiem, dużo mi rzeczy opowiada i bardzo się tym interesuję. Natomiast moją przyszłość chcę powiązać z Ruchem Latających Plecaczków, oraz z wystąpieniami publicznymi. Często mi mówią, że mogłabym zostać dyplomatą, ale na razie o tym nie myślę.

W jaki sposób Twoim zdaniem można zmotywować dzieci i młodzież do działania od najmłodszych lat?

Moim zdaniem na początku trzeba znaleźć coś, czym dane dziecko się zainteresuje. Musi być to coś, co chce robić, a nie to, czego chcą jego rodzice. Kiedy już będzie robił to, co mu się podoba, to prawdopodobnie sam znajdzie dla siebie motywację. Na przykład dla mnie największą motywacją jest to, że ktoś dzięki mnie również może się zmotywować. Że ktoś na mnie popatrzy i pomyśli „Ona dała radę, to ja też dam”. Tak naprawdę sprawa motywacji to indywidualna sprawa każdego człowieka. W moich występach staram się uczniów zmotywować do opowiadania ludziom o swoich pomysłach. Osobista rozmowa robi duże wrażenie na rozmówcy.

Myślę, że każdy z nas w dzieciństwie „grał” w grę, że dzwoni lub puka do drzwi sąsiadów, a później ucieka. Więc jeśli zadzwonisz do drzwi i uciekniesz, to nikt nie dowie się o Twoim istnieniu. Trzeba zrobić tak, żeby drzwi się okazały otwarte. Jeśli ktoś jest za drzwiami, to trzeba zmusić lub przekonać tę osobę wyjść do Was. Osobiste spotkanie to kwestia samorealizacji.

A na koniec… Jakieś rady dla osób dorosłych? 🙂

Myślę, że to nie to, co rada, ale prośba do niektórych osób dorosłych. Z własnego doświadczenia przekonałam się, że kiedy dziecko chce i może opowiedzieć o swoim pomyśle, to niektórzy dorośli (jest ich bardzo mały procent, ale mimo wszystko są) będą specjalnie rozmawiali z nim niezrozumiałymi i skomplikowanymi słowami. Wtedy dziecko traci wiarę w siebie i w to, co robi. Zauważyłam również, że czasami osoby dorosłe traktują dzieci jak o wiele gorszych od siebie, czasami nawet jak tych, którzy niczego nie osiągną. Chciałabym się zwrócić do tych osób i poprosić sobie przypomnieć, iż też kiedyś byli takimi dziećmi. Jak mówił Janusz Korczak:

Niech się wreszcie każdy dowie
I rozpowie w świecie całym,
Że dziecko to także człowiek,
Tyle że jeszcze mały.

Bardzo dziękujemy Ci za tę świetną rozmowę i z całego serca życzymy powodzenia w Twoich inicjatywach!

Pozostałe nasze wywiady przeczytasz tutaj.

Odpowiedzi zebrała i zredagowała Agnieszka Zwolan.