Koniec stanu zagrożenia epidemicznego. Co się zmienia w prawie pracy?

Koniec stanu zagrożenia epidemicznego. Co się zmienia w prawie pracy? fot. nito / Shutterstock.com

W ciągu ostatnich trzech lat wydarzyło się tak wiele, że niektóre sytuacje powoli popadają w niepamięć. Dla niektórych zaskoczeniem będzie informacja, że aż do 1 lipca bieżącego roku trwał w Polsce stan zagrożenia epidemicznego. Większość obostrzeń sanitarnych i zasad z tym związanych została zniesiona już przeszło ponad rok temu. Wciąż jednak obowiązywał szereg aktów prawnych mających na celu usprawnić życie gospodarcze i społeczne podczas pandemii. Szczególnie w kwestiach związanych z prawem pracy. Co zatem rozpoczęcie owego nowego okresu oznacza dla pracodawców i pracowników? Poznajmy odpowiedź z pomocą szczegółowego raportu opracowanego przez Randstad!

W 2020 roku wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego zaskoczyło świat jak hiszpańska inkwizycja. Przez kolejne 3 lata mieliśmy jednak sposobność przystosować się do zupełnie nowej rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Niektóre jej aspekty okazały się nawet całkiem pożyteczne. Chociażby praca zdalna – kochana przez jednych, znienawidzona przez innych. Gdy w końcu przyzwyczailiśmy się do pewnego stanu rzeczy znowu nadszedł czas na zmiany. Wraz z dniem 1 lipca 2023 roku w Polsce został zniesiony stan zagrożenia epidemicznego, a zatem nastał czas kolejnych innowacji w poszczególnych kategoriach, zwłaszcza związanych z pracą zawodową. Chociaż na ich wdrożenie pozostawiono pewien margines czasu, warto rozpocząć działania jak najwcześniej. Przekonajmy się zatem, co przyniosła teraźniejszość.

Stan zagrożenia epidemicznego zniesiony – jakie następują zmiany w prawie pracy?

Rewolucję w prawie pracy przyniosły już nowelizacja związana z pracą zdalną oraz unijna dyrektywa o work-life balance. Przy tej lawinie zmian w Kodeksie pracy można kompletnie stracić głowę. Liczne informacje raptem sprzed roku dawno już przeszły do lamusa. Najwyższa pora zatem, żeby stan zagrożenia epidemicznego również dodał do tego swoje trzy grosze, tym razem wycofując się z polskiego życia społeczno-gospodarczego. Wygodne kompendium nowych standardów możemy znaleźć m.in. w raporcie firmy Randstad. Na co powinniśmy się nastawić?

Zniesiony stan zagrożenia epidemicznego wpływa na przepisy dotyczące ochrony zdrowia pracowników

Nie jest zaskoczeniem, że pierwszym obszarem, na który może wpłynąć stan zagrożenia epidemicznego – nawet w momencie jego zniesienia – jest właśnie ochrona zdrowia. W tym zakresie innowacje nastąpią w profilaktycznej opiece zdrowotnej, czyli badaniach medycyny pracy oraz Bezpieczeństwie i Higienie Pracy (BHP). To nie będą dobre wieści dla wszystkich malkontentów, którzy lekarzy starają się unikać jak ognia. W końcu, ile osób lubi hobbystycznie chodzić po przychodniach? A zwłaszcza w kontekście medycyny pracy. Odległe terminy oraz określone lokalizacje, które dziwnym trafem praktycznie nikomu nie są po drodze bynajmniej do tego nie zachęcają. Wszystko w celu wykonania wywiadu zdrowotnego, pobieżnego sprawdzenia wzroku, dmuchnięcia w urządzenie do spirometrii i finalnie otrzymania upragnionego zaświadczenia o byciu zdatnym do wykonywania pracy.

Badania medycyny pracy

Chociaż przestrzeganie warunków medycyny pracy może być uciążliwe, szczególnie w przypadku badań okresowych. Przecież nasz stan zdrowia nie mógł się zmienić na dzień przed cyklicznym badaniem. Wielu zatem odetchnęło z ulgą, gdy w okresie pandemii mogło wstrzymać się od cyklicznych wizyt lekarskich w ramach profilaktycznej opieki zdrowotnej zasłaniając się przedłużeniem terminu ich ważności na podstawie przepisów COVID-owych. Sielanka się jednak skończyła! Obowiązek kierowania pracowników na okresowe badania medycyny pracy znowu jest aktualny. A w przypadku, gdy ich ważność upłynęła w międzyczasie pracownik oraz pracodawca otrzymali raptem 180 dni na ich zaktualizowanie. Zegar tyka już od 1 lipca 2023 roku. Jeżeli w okresie przedpandemicznym mieliśmy zastrzeżenia odnośnie terminów, teraz dopiero zacznie się zabawa, więc kto pierwszy ten lepszy.

Ponadto, kiedy obowiązywał stan zagrożenia epidemicznego, owe zaświadczenie mógł wydać również inny lekarz – ta zasada przestała obowiązywać, a wydane oświadczenia stracą ważność w tym samym okresie 180 dni. Dobrą wiadomością jest natomiast zniesienie obowiązku wykonywania badań wstępnych w przypadku przyjęcia ponownie do pracy u tego samego pracodawcy na to samo stanowisko lub na stanowisko o takich samych warunkach pracy w ciągu 30 dni po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniego stosunku pracy z tym pracodawcą oraz przyjęcia do pracy u innego pracodawcy na dane stanowisko w ciągu 30 dni, jeżeli posiadane orzeczenie lekarskie jest aktualne i dopasowane do charakteru wykonywanej pracy.

Niemniej, zdrowie to bardzo wrażliwy obszar. Często nie mamy świadomości, co się dzieje w naszym organizmie dopóki nie zrobi się za późno. Nawet, jeśli ktoś uważa, że badania w ramach medycyny pracy nie spełniają jego oczekiwań, może wyznaczone terminy to dobra motywacja, żeby przy okazji zapisać się do innych specjalistów lub swojego internisty na “pełnoprawny przegląd”.

Przypominamy!

Profilaktyczna opieka zdrowotna w ramach medycyny pracy to wyjątkowo złożony temat, uwzględniający liczne niuanse oraz pracę w warunkach wzmożonego ryzyka. Zniesiony stan zagrożenia epidemicznego wpłynął na znacznie więcej specjalistycznych obszarów i regulacji w tym zakresie. Warto zatem skonsultować swoją sytuację indywidualnie z firmowymi działami HR.

Bezpieczeństwo i Higiena Pracy

Podobnie jak w przypadku okresowych badań lekarskich, często wśród pracowników można spotkać się z opinią: „W czym mi są potrzebne te szkolenia BHP?”. Bezpieczeństwo i Higiena pracy to jednak istotny aspekt jej wykonywania, a istotę szkoleń pojmujemy dopiero w momencie ich zastosowania w praktyce. Wtedy okazuje się, że jednak opłacało się uważać na kursie. 1 lipca 2023 roku to zatem termin, kiedy uruchomił się kolejny licznik do działania – tym razem obejmujący 60 dni na wykonanie zaległych szkoleń BHP, których terminy wypadały w okresie, kiedy obowiązywał stan zagrożenia epidemicznego a także do 30 dni po jego zakończeniu.

Ponadto, wydłużona ważność dokumentów potwierdzających posiadanie określonych uprawnień lub kwalifikacji, wymaganych przepisami BHP (rozporządzenia BHP), których ważność upłynęła po dniu 7 marca 2020 r. również zakończy się w ciągu owych 60 dni. Nowe przepisy to także tragiczna nowina dla wszystkich domatorów, którzy liczyli na odbębnienie szkoleń wstępnych w dziedzinie BHP wraz z instruktażem stanowiskowym przez Internet. Zaczynając nową pracę trzeba się zatem postarać. Takie szkolenie to przynajmniej doskonała okazja do poznania współpracowników i życia firmy „od kuchni”. Nic tak nie łączy ludzi jak wspólne narzekanie na „belfra”.

Zniesiony stan zagrożenia epidemicznego oznacza koniec automatycznych przedłużeń zezwoleń na pobyt i pracę dla cudzoziemców z wyjątkiem uchodźców z Ukrainy

W ostatnich latach, polska gospodarka i rynek pracy stały się coraz bardziej zróżnicowane. Według ZUS-u, w 2022 roku na rynku pracy znajdowało się 1,063 miliona pracowników z zagranicy. Niektórzy z nich to obywatele państw Unii Europejskiej, którzy mogą swobodnie migrować i pracować w każdym kraju wspólnoty. Inni jednak przebywają i pracują na podstawie wielu zróżnicowanych uprawnień opartych o różne podstawy prawne. Czy to zezwolenia na pobyt czasowy, zezwolenia na pracę lub zatrudnienie sezonowe, ciężko odnaleźć się w gąszczu niuansów i przepisów.

Wiele z nich miało jednak jeden wspólny mianownik – ich ważność została automatycznie wydłużona na czas trwania stanu zagrożenia epidemicznego. Po jego wygaśnięciu, zostaną one przedłużone jedynie o 30 dni licząc od 1 lipca. Nie oznacza to bynajmniej, że osoby, które korzystały z takich zaświadczeń będą musiały opuścić Polskę. Będą natomiast musiały dokonać ich przedłużenia, żeby móc dalej bez przeszkód mieszkać i pracować. Kluczowym wyjątkiem są obywatele Ukrainy, którzy opuścili swój kraj ze względu na agresję ze strony Federacji Rosyjskiej. W ich przypadku, wszelka legalność pobytu nadal jest przedłużona automatycznie do 4 marca 2024 roku w oparciu o odrębne przepisy.

Wracają niektóre korzyści dla pracowników

Pandemia solidnie dała w kość również przedsiębiorcom. Nic dziwnego zatem, że podczas ciężkiej sytuacji gospodarczej z nią związanej zawieszono lub ograniczono niektóre obowiązki ze strony pracodawców. W przedsiębiorstwach, w których nastąpił spadek obrotów lub znaczny wzrost obciążeń funduszu wynagrodzeń pozwolono na ograniczenie niektórych kosztów. Mianowicie, pracodawca mógł zawiesić funkcjonowanie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, jeśli taki obowiązywał w zakładzie. W jego skład wchodzą potencjalnie różne benefity, takie jak środki na sport i kulturę lub świadczenia urlopowe, czyli popularne „wczasy pod gruszą”. Inną koncesją na rzecz pracodawców była możliwość ograniczenia wysokości odpraw i odszkodowań związanych z rozwiązaniem umowy o pracę. Zostały one czasowo ograniczone do dziesięciokrotności wynagrodzenia minimalnego. Od 1 lipca 2023 roku, wraca jednak znacznie wyższy, kodeksowy limit w wysokości piętnastu najniższych płac. Ze względu na jednoczesny wzrost tej kwoty do 3600 złotych oznacza to, że zwalniani pracownicy mogą obecnie liczyć na należności aż do 54 tys. zł brutto.

Wykorzystanie zaległego urlopu wypoczynkowego znowu dobrowolne

W okresie, kiedy obowiązywał stan zagrożenia epidemicznego, pracodawca miał możliwość jednostronnie oddelegować pracownika na zaległy urlop wypoczynkowy. W dodatku aż do 30 dni! Chociaż wizja tropikalnego wyjazdu nie brzmi na zbytni terror, z reguły nie chcemy, żeby ktokolwiek narzucał nam go odgórnie. W końcu kluczem do bezstresowego korzystania z wolnego jest wybranie odpowiedniego terminu i zgromadzenie pewnej poduszki finansowej. Fakt, że pracodawca nie może nas jednak przymusowo oddelegować na zaległy wypoczynek, nie oznacza, że nie warto z niego skorzystać. Spójrzmy zatem za okno i zastanówmy się, czy ta piękna pogoda nie zachęca nas do spożytkowania części urlopu na odrobinę odpoczynku. W końcu, jeśli nagromadziło nam się tyle dni urlopu niewykorzystanych w minionym roku może to świadczyć, że wtedy nam go zabrakło. A zmęczony pracownik też nie daje z siebie pełni możliwości.

Redaktorka

Z wykształcenia filolog języka francuskiego, jednak od najmłodszych lat emocjonalnie związana z dziennikarstwem i działalnością literacką. Interesuje się szerokim wachlarzem tematycznym, zaczynając od kwestii językowych, kulturowych i społecznych, poprzez finanse i ekonomię, aż po naukę i prawo. Można powiedzieć, że w życiu podąża za iście renesansową definicją bycia "humanistą".

Banner kampanii #MisjaZmiana z Krzysztofem Stanowskim i Julką

Czytaj także

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w tekście
Zobacz wszystkie komentarze