Czym jest tryb goblina? To słowo roku 2022 mówi o czasach niepokoju
co to jest tryb goblina
fot. Shutterstock.com / Artem Markin

Leżysz w barłogu, wokół brudne kubki, a ty masz wszystko gdzieś? Uwaga, właśnie wszedłeś w tryb goblina

Pandemia i praca zdalna cię rozleniwiły? Nie chce ci się sprzątać, spotykać ze znajomymi, jeździć do biura? Zamiast tego wybierasz pracę z domu, najlepiej na kanapie, a potem oglądanie seriali? Nie tylko ty tak masz. Tryb goblina, bo takim mianem można określić ten stan, to zjawisko które w pandemicznej i postpandemicznej rzeczywistości zyskało na popularności. Tak bardzo, że zostało wybrane słowem 2022 roku przez „Oxford English Dictionary”.

Tryb goblina został słowem 2022 roku w Wielkiej Brytanii. Takiego wyboru dokonała społeczność w plebiscyście organizowanym przez wydawcę słownika „Oxford English Dictionary”, Oxford University Press. Na goblin mode, bo tak brzmi to pojęcie w języku angielskim, w konkursie „Word of the Year” zagłosowało 93 proc. osób z 340 tysięcy. W poprzednich latach zwycięzcami zostali m. in. w 2021 roku vax (od vaccine, czyli szczepionki), w 2019 climate emergency (pol. kryzys klimatyczny) czy w 2013 roku polszczone już słowo selfie.

Czym jest tryb goblina?

Tryb goblina, choć jako pojęcie rozpowszechnił się w ciągu ostatnich 12 miesięcy, nie jest określeniem zupełnie nowym. Po raz pierwszy jego użycie datuje się na rok 2009. Pojawiło się w związku z fake newsem dotyczącym rozpadu związku Julii Fox i Kanye’a Westa. Aktorka i modelka miała wówczas przejść we wspomniany tryb goblina po zerwaniu z raperem. Światowe lockdowny, które wymusiła pandemia i które znacząco wpłynęły na nasze życie, można powiedzieć, wskrzesiły to określenie. I to paradoksalnie, bo sam tryb goblina więcej wspólnego ma z rezygnacją niż postawą aktywną. Według definicji to:

rodzaj zachowania, które polega na pobłażaniu sobie, byciu leniwym, niechlujnym lub chciwym, zazwyczaj w sposób, który odrzuca społeczne normy lub oczekiwania.

Jak taki tryb goblina może się przejawiać?

W skrócie, można powiedzieć, że koncentracją na sobie i własnych potrzebach, bez względu na wszystko. Ludzie, będący w trybie goblina (ang. in goblin mode czy to go goblin mode), mają gdzieś, co wypada, a co nie i rezygnują z konwenansów. Nie chce im się dbać o swój wygląd zewnętrzny – zamiast przemyślanego outfitu wolą rozciągnięte dresy. Przecież i tak nikt nie będzie ich oglądał. Wolą bowiem zostać w domu i binge-watchować kolejny serial na Netfliksie niż iść do modnej knajpki w towarzystwie znajomych. Są rozmemłani, nie dbają o czystość (i swoją, i otoczenia), bo wolą skupiać się tylko na odczuwaniu przyjemności. Tryb jesieniary, z kocykiem i stosem kubków po herbacie, wprowadzili na stałe do swojego życia, wycofując się z aktywności, które wymagają od nich inicjatywy albo i czegokolwiek. Negują także uwagi innych.

Jak napisał na łamach „Polityki” Michał R. Wiśniewski, pisarz i krytyk:

Widzę tu nieco podobieństw z naszym swojskim „borsuczeniem”, przypadłością sezonową, opiewaną przez Michała Witkowskiego w „Drwalu”. Wiadomość o „goblin mode” skomentowała etnolożka i eseistka Olga Drenda: „W dialekcie zagłębiowskim już było takie słowo – knurzenie!”.

Pojęcie podsumowała także prof. Anna Wileczek z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach i Obserwatorium Języka i Kultury Młodzieży UJK w rozmowie z PAP:

[Tryb goblina – przyp. red.] Oznacza stan, który bliski jest abnegacji. Polega na prowadzeniu życia z dala od oczekiwań i norm społecznych za to w atmosferze niespiesznego lenistwa, domowego niechlujstwa i skupienia uwagi wyłącznie na sobie, oraz lekceważenia lub negowania opinii innych Niektórzy wiążą popularność tego powiedzenia z czasami kryzysów – zarówno tych globalnych, jak i indywidualnych, które sprawiają, że ludzie w nowy sposób patrzą na normy społeczne, po prostu je kontestując.

Sama geneza tego określenia związana jest z wizerunkiem goblina, czyli fantastycznego stworzenia z brytyjskich baśni i legend. Zielony, brzydki stworek jest zły, złośliwy, przebiegły i skoncentrowany na sobie. Znamy go choćby z „Hobbita” czy serii przygód o Harrym Potterze.

Tryb goblina to znak naszych czasów

Jak wspomina prof. Wileczek, popularność terminu „tryb goblina” kojarzona jest ze współczesnym kryzysem na wielu polach. 2022 rok to czas niepokoju, związany z wojną, inflacją, wielką rezygnacją w USA (ang. Great Resignation lub Big Quit). To również czas postpandemicznej próby powrotu do życia, popularności pracy zdalnej czy quiet quittingu, a także wkraczania generacji Z, która nie chce podporządkowywać się zastanym schematom i harować po 16 godzin dziennie, coraz mocniej na rynek pracy. Wiele z tych zjawisk wpływa na obniżenie komfortu życia ludzi na całym świecie. A także odczuwanie stresu oraz zwrócenie się ku potrzebie zadbania o zdrowie psychiczne. I wiele z nich łączy też pewne wycofywanie się czy rezygnacja z obowiązujących norm oraz próba stworzenia nowej rzeczywistości. Czy lepszej?

Z jednej strony, to przewartościowanie obecnych jeszcze standardów i sprzeciw wobec wymagań rynkowych czy społecznych może być oznaką pewnej walki o siebie i życia na własnych zasadach. Nie chcę? To nie robię i nie obchodzi mnie, że świat czegoś ode mnie wymaga. Nie mam zamiaru poddawać się wszechobecnej presji. Wybieram wygodę i bezwzględny hedonizm, kosztem zaspokajania społecznych potrzeb, wynikających ze współżycia choćby i na jednej planecie. Poza tym takie „odpuszczenie sobie” jest potrzebne i kojące. Warto pamiętać, że mamy prawo nie chcieć, poleniuchować i nie dawać z siebie 100 proc. Nasze potrzeby są ważne. Możemy czasem nie móc i tę świadomość trzeba pielęgnować.

Z drugiej strony, taka, przyznajmy, dość bierna forma buntu niesie ze sobą konsekwencje. A te mogą być przykre i wpłynąć na nas, jednostkowo i społecznie, negatywnie. Ciągłe zaszywanie się w domu we własnym barłogu na całe dnie, bez kontaktu z innymi ludźmi nie wydaje się w dalszej perspektywie dobre dla naszego zdrowia psychicznego. Tak jak i praca w nieładzie z łóżka, w pokoju przykrytym kubkami po niedopitej kawie. Psychologowie zwracają uwagę, że higiena pracy, również wykonywanej zdalnie, a może i zwłaszcza, bo ta często przenika do naszego życia prywatnego, jest bardzo ważna i potrzebna dla zachowania równowagi.

Tryb goblina jawi się jako zabawny i całkiem „przytulny” manifest czasów, który wymusiła na ludziach sytuacja społeczno-polityczna i gospodarcza. Aby jednak całkiem nie zgorzknieć i nie zzielenieć, warto czasem wyjść spod kołdry. A nuż okaże się, że w trybie goblina można nie tylko być, ale i porozmawiać o nim z przyjaciółmi przy kawie. W czystym i jednym kubku.


Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock.com / Artem Markin