Brutto czy netto – jak negocjować wynagrodzenie w pracy?
Negocjowanie wynagrodzenia
fot. Unsplash.com / Sasun Bughadryan

Brutto czy netto – jak negocjować wynagrodzenie w pracy? Podpowiadamy

Nawet dla wprawnego kadrowca kwestia szybkiego przeliczania wynagrodzenia z brutto na netto i odwrotnie może być uciążliwa. Wynika to z faktu, że na jego wysokość wpływa wiele indywidualnych czynników. Można zatem założyć, że dla kandydata negocjującego warunki umowy najwygodniejszą opcją będzie ustalenie rzeczywistej kwoty, którą dostanie bezpośrednio „na rękę”. Ta łamigłówka zawiera jednak więcej elementów, na które koniecznie trzeba zwrócić uwagę. Jak zatem negocjować wypłatę – brutto czy netto?

Moment negocjowania wynagrodzenia przez wiele osób uważany jest za najbardziej stresujący etap rekrutacji. Nic więc dziwnego, że w ferworze emocji łatwo pominąć niezwykle istotny element porozumienia. A mianowicie, czy przez cały czas rozmawiamy o kwocie brutto czy netto. Nagminnie spotyka to osoby kończące studia, dla których kwota „na rękę” (netto) wcześniej nie różniła się od tej przyjętej w umowie (bruttto). Dotychczas pracowali na umowach cywilnoprawnych, nie uiszczając składek na ubezpieczenia społeczne lub uczestniczyli w praktykach i stażach. Tacy kandydaci są przyzwyczajeni do odmiennego schematu działania. Może im nawet nie przyjść do głowy, że balansują na granicy nieporozumienia, tym samym działając na własną szkodę. Na szczęście doświadczony rekruter z pewnością sam zwróci na to uwagę. Niemniej przez roztargnienie możemy paść ofiarą nieuczciwych praktyk albo nawet własnej bezmyślności. Warto zatem jeszcze przed rozmową dokładnie się przygotować pod kątem własnych oczekiwań finansowych.

Co zawiera się w kwocie brutto oprócz naszej bezpośredniej wypłaty?

Już w podstawówce uczono nas takich pojęć jak brutto, netto i tara. Chociaż mamy pełną świadomość ich definicji, czasami ujęcie tego w praktyce staje się zadaniem ponad siły. Oczywiście wiemy, że w kwocie brutto wynagrodzenia oprócz naszej bezpośredniej pensji znajdują się jakieś tam podatki czy składki. Warto jednak znać swoje prawa dokładniej. W końcu sam Albert Einstein zwykł mawiać, że w życiu są tylko dwa pewniki: śmierć i podatki. Oprócz oczywistej kwestii podatku dochodowego od osób fizycznych, od płacenia którego również jednak możemy wyłączyć uprzywilejowaną grupę, warto wyróżnić kilka elementów najczęściej potrącanych z kwoty brutto wynagrodzenia. O ile oczywiście można mówić o potrącaniu w przypadku wartości, które służą nam samym. W przypadku umowy o pracę, zaliczają się do nich:

  • składki na ubezpieczenia zdrowotne,
  • składki na ubezpieczenia społeczne,
  • odliczenia na ubezpieczenie chorobowe
  • i ewentualne składki na pracownicze plany kapitałowe.

Niemniej, warto zaznaczyć, że kwota netto również może ulegać zmianie pod wpływem różnych czynników, szczególnie ze względu na różnice w efektywnej stawce podatku dochodowego. Prawo oferuje wiele znaczących ulg podatkowych, na przykład wyższa kwota wolna od podatku dla osób poniżej 26 roku życia. Istnieją także dziesiątki drobnych odpisów, takich jak ulga za internet, którą można wykorzystać tylko jednorazowo podczas dwóch kolejnych lat. Nie bez znaczenia pozostają progi progresji fiskalnej, w które łapie się dana osoba, oraz ich rozkład np. ze względu na wybór wspólnego rozliczenia PIT z małżonkiem.

Brutto czy netto – jak negocjować wynagrodzenie?

Negocjacja wynagrodzenia w formie brutto pozwala na bardziej wiarygodną ocenę wartości pracownika dla firmy. Nie wymaga ono bowiem od pracodawcy dodatkowej analizy sytuacji życiowej kandydata do zatrudnienia. Można na jej podstawie również łatwo odliczyć całkowity koszt dla pracodawcy W takim przypadku nie ma już większego znaczenia, czy jest to osoba przed 26 rokiem życia, samotny rodzicem lub czy ponosi nakłady na rehabilitację. Kandydaci zrównują się do tego samego poziomu społecznego, gdzie wyznacznikami są wyłącznie umiejętności oraz zdolność do autoprezentacji. Dodatkowo, taką formę wynagrodzenia jest znacznie łatwiej porównać z dostępnymi w internecie zestawieniami zarobków w różnych branżach. Tę formę mają również oficjalne statystyki płacowe publikowane przez Główny Urząd Statystyczny. Dzięki temu, ustalenia są znacznie bardziej przejrzyste i stanowią solidną podstawę do nawiązania przyszłej współpracy.

Czym ryzykujemy, ustalając kwotę „na rękę”?

Okazuje się jednak, że negocjowanie wynagrodzenia w formie brutto stanowi też dodatkowe zabezpieczenie dla zatrudniającego. Mimo iż wydaje się, że niektóre informacje powinny leżeć w gestii zwykłej, ludzkiej uczciwości, mogą narazić potencjalnego pracodawcę na niemałe koszty, których w przeciwnym wypadku w ogóle by nie wziął pod uwagę. Na przykład sytuacji, w której zatrudniana osoba osiąga dochody także z innych źródeł, przez co łapie się w najwyższy próg podatkowy, tym samym zawyżając koszt pracodawcy.

Pracownicy również mogą stracić

Podobna sytuacja może nastąpić także w drugą stronę, gdy pracodawca, dowiadując się o tym, że potencjalny pracownik posiada prawo do ulg podatkowych, decyduje się zmniejszyć mu podstawę wynagrodzenia. Swoją historią podzieliła się z nami Aga, która zadowolona z przyjętej na rozmowie kwoty, boleśnie się tym jeszcze rozczarowała.

To była moja pierwsza praca. W momencie, kiedy nie dostałam się na wymarzone studia, nie chciałam siedzieć bezczynnie i czekać na przyszłoroczną rekrutację. A w swoje szanse podczas drugiej tury rekrutacji już praktycznie nie wierzyłam. Kiedy na rozmowie o pracę na stanowisku recepcjonistki zaproponowano mi kwotę o kilka stówek powyżej minimalnej, uważałam, że i tak mam wielkie szczęście. Przecież mieszkając z rodzicami, bez wydatków na rachunki i jedzenie, te pieniądze były w rzeczywistości moim nowym kieszonkowym. Z pracodawcą skrupulatnie wyliczyliśmy kwotę netto, którą będę od niego dostawała. Chciałam tylko, żeby mnie zatrudnili, żebym mogła w przyszłości pochwalić się jakimkolwiek doświadczeniem.

Niestety ta sielanka nie trwała długo. Nawet najjaśniejsze słońce mogą przesłonić burzowe chmury.

Jaka więc była moja radość, kiedy pod koniec września okazało się, że jednak zostałam przyjęta na studia. Nie tylko przez możliwość nauki, ale również myśl o statusie studenta, zwalniającym mnie z części obowiązkowych składek na zleceniu. W październiku od razu dostarczyłam pracodawcy skany legitymacji z podbitą pieczątką. Byłam skrajnie zaskoczona, gdy ten poprosił mnie o podpisanie aneksu umowy z obniżoną stawką godzinową brutto. Na początku nie rozumiałam o co mu chodziło, ale wreszcie mnie olśniło. W końcu umawialiśmy na określoną kwotę netto, a obniżka stanowiła wyrównanie za niepłacone składki. To zachowanie wzbudziło we mnie głęboki niesmak, chociaż przyznaję, że po części byłam sama sobie winna. Z pracy odeszłam dwa miesiące później, jeszcze przed wygaśnięciem umowy. Odtąd zawsze negocjuję wynagrodzenie brutto i samodzielnie przeliczam je na kwotę, którą dostanę “do ręki”.

Czy kwota netto nie ma więc w ogóle miejsca w negocjacjach?

Chociaż negocjowanie zasadniczej części wynagrodzenia jest bardziej miarodajne i pomaga oszczędzić niepotrzebnych komplikacji, czasem warto odnieść się do kwoty „na rękę”. Jednak, ze względu na wiele czynników, które na nią wpływają, najłatwiej w takim przypadku będzie zaznaczyć, że są to dane szacunkowe. Zawsze warto określić również założenia na podstawie których prowadzone są wyliczenia. Na przykład, że kandydat ma poniżej 26 lat, ale nie jest studentem i płaci całość składek ZUS. Takie wtrącenia pomogą zorientować się w kwocie i do niej ustosunkować. Nie warto jednak polegać na nich w ostatecznych ustaleniach, gdyż czynniki zawsze mogą się zmienić.

Brutto czy netto – jaką kwotę zamieścić na umowie?

W trakcie negocjacji płacowych mogą padać przeróżne stawki, wyliczenia i przybliżenia, celem wizualizacji proponowanych rozwiązań. Jednak, kiedy obie strony osiągną porozumienie, pojawia się konieczność sformalizowania go i przeniesienia na papier. Sytuacja, gdy strony rozmijają się w definicji tego, może doprowadzić do niesnasek, lub do nawet do zerwania rokowań. Tak więc konieczne jest ustalenie wspólnego mianownika, czy będzie nim stawka netto, czy też brutto. Podążając za wykładnią Akademii Chłopskiego Rozumu, mogłoby się wydawać, że określenie rzeczywiście wypłacanej kwoty netto na umowie będzie najłatwiejsza opcją. Jednakże, rzeczywistość prawno-podatkowa jest znacznie bardziej skomplikowana. Chociaż w przypadku umowy o pracę, oparcie stawki o jej wysokość netto jest dopuszczalne, rodzi niesamowicie wiele komplikacji natury administracyjnej i prowadzi do nieefektywności.

Umowa o pracę na kwotę netto to istne utrapienie dla kadrowców

Jeśli na umowie zawarta zostanie wypłata netto, dział kadr i płac będzie zobowiązany do wyliczenia nowej kwoty brutto zawsze, gdy zmieni się sytuacja podatkowa pracownika. Przykładowo, jeśli przekroczy on wyższy próg podatkowy. Ponadto, pracownik nie będzie zmotywowany do korzystania z przysługujących mu ulg podatkowych lub pieczołowitego zliczania kosztów pracy. Dzieje się tak, ponieważ skorzystanie z obniżek podatku dochodowego nie wpłynie realnie na otrzymywane przez niego pieniądze. W rezultacie traci zarówno zatrudniony, jak i pracodawca. Jeszcze większy problem stanowi administrowanie dodatków za pracę w godzinach nadliczbowych lub nocnych lub rozliczanie chorobowego. Takie działania z pewnością wywołają palpitacje serca nawet u najbardziej wytrawnych sokołów branży HR.

Jeśli obu stronom szczególnie zależy na stałej i równej płatności powinny rozważyć rozwiązania alternatywne dla nawiązania stosunku pracy. Być może wykonywanie usług w oparciu o jednoosobową działalność gospodarczą (popularnie „kontrakt B2B”) sprawdzi się lepiej? W takim przypadku osoba lub firma zlecająca opłaca jedynie wystawione faktury VAT, a rozliczaniem podatków zajmuje się usługodawca.


Źródło zdjęcia głównego: Unsplash.com / Sasun Bughadryan