Dzięki niemu przypomnisz sobie o tym, w czym jesteś dobry(-a). Co to jest sunshine folder i jak go zrobić?

Dzięki niemu przypomnisz sobie o tym, w czym jesteś dobry(-a). Co to jest sunshine folder i jak go zrobić? fot. Cast Of Thousands / Shutterstock.com

Według raportu RocketJobs.pl „Jak pracować, by nie żałować?” co piąty pracownik czuje się niedoceniany w pracy. Czy to oznacza, że ich wkład w ogóle nie jest dostrzegany? A może my sami nie potrafimy zauważyć swoich osiągnięć i odpowiednio o nich mówić? Jednym ze sposobów, żeby pamiętać o swoich sukcesach i zasługach, może być zbieranie pozytywnych opinii o swojej pracy oraz innych pokrzepiających treści w jednym, wybranym miejscu na dysku. Taki sunshine folder pomoże nam rozświetlić nawet najbardziej pochmurny dzień. Albo wtedy, kiedy trzeba będzie odświeżyć swoje CV i na nowo odnaleźć się na rynku pracy.

Nawet gdy życie daje nam w kość, możemy wierzyć, że jutro znowu wzejdzie słońce. A gdyby tak stworzyć sobie jego namiastkę na wszystkie pochmurne dni, kiedy czujemy się gorzej sami ze sobą? Takim rozwiązaniem jest właśnie sunshine folder, który w ostatnim czasie zyskuje popularność w internetowych kręgach zajmujących się coachingiem i HR-em.

Sunshine folder – czym jest ta słoneczna teczka?

Z angielskiego, ten promienny album czy słoneczna teczka, to po prostu zbiór treści na naszym komputerze, które w chwilach wątpliwości mają dodać nam więcej optymizmu. Składają się na nie wszelkiego rodzaju sukcesy i pochwały, które otrzymaliśmy na drodze naszej kariery oraz inne motywujące wpisy. Podobnie jak niemal wszystkie triki nie będzie to panaceum na wszelkie pracowe bolączki. Aczkolwiek, wiele osób korzystających ze „słonecznych folderów” chwali je sobie i uważa, że wpłynęły pozytywnie na ich komfort psychiczny.

Pozytywne wzmocnienie

Większość z nas słyszała zapewne o metodzie kija i marchewki. Polega on na wyważeniu motywowania pracowników przy użyciu kar lub nagród. Nie jest jednak wielkim zaskoczeniem, że z reguły nie przepadamy za byciem karanymi. I niekoniecznie w tym celu menedżer musi nas gonić z rózgą po biurze. W ostatnich latach wraz z wejściem na rynek pracy nowego pokolenia – generacji Z – czyli osób urodzonych pod koniec lat 90. XX wieku i na początku nowego millenium, kwestia pozytywnego wzmocnienia cały czas rośnie w siłę. Hasła, takie jak mobbing, work-life balance czy godne warunki pracy przestały kryć się w szarej strefie, o której się nie mówi. Nic dziwnego zatem, że wpłynęło to na ogólne oczekiwania wśród pracowników.

Motywacja pozytywna powoduje większą aktywizację pracownika i pełniejsze wykorzystanie jego możliwości z uwagi na większe zaangażowanie uczuciowe

– głosił profesor Józef Penc, zasłużony polski ekonomista.

Według badań coraz więcej firm decyduje się obecnie stawiać na wykorzystanie motywacji pozytywnej. To wspaniała wiadomość, jednak możemy wspomóc swoją motywację również biorąc sprawy we własne ręce. Jednym z nowatorskich rozwiązań na samodzielne docenienie swoich zawodowych wysiłków jest sunshine folder – metoda polegająca na gromadzeniu w jednym miejscu pozytywnego feedbacku i powracaniu do niego w chwilach zwątpienia we własne kompetencje.

Jak działa sunshine folder?

Na co dzień wielu z nas niemal zapomina o osiągnięciach, którymi może się pochwalić lub odrzuca je od siebie, żeby nie wyjść na próżnych i zadufanych. Według badań HRM Institute, niemal połowa Polaków nie czuje się docenianych w pracy. Nawet najbardziej błyskotliwi i kompetentni potrafią cierpieć na syndrom oszusta, czyli poczucie jakoby mieli nie zasługiwać na swoje stanowiska. Postrzegają wtedy świat przez pryzmat pesymizmu, który uwydatnia ich wszystkie wady i porażki. Umniejszając tym samym swoje zalety i sukcesy. W takich sytuacjach warto nieco pomóc szczęściu i przedstawić wątpiącemu umysłowi konkretne dowody własnych dokonań. Wspominanie pozytywnych doświadczeń, takich jak aprobujący feedback lub udany projekt, pomaga w odbudowie pewności siebie.

Poczucie własnej wartości jest niezbędne, aby podejmować ryzyko i wytrwale dążyć do kolejnych profesjonalnych kamieni milowych. Psycholog biznesu Nicola Bass w wypowiedzi dla magazynu „Stylist” zauważa, że sunshine folder szczególnie przydaje się w newralgicznych momentach.

Posiadanie „słonecznego folderu” to fantastyczny sposób na wspieranie naszej odporności psychicznej, zwiększając naszą pewność siebie, szczególnie gdy czujemy się wrażliwi. Doskonały czas na zajrzenie do folderu to tuż przed kluczowymi wydarzeniami, takimi jak rozmowy kwalifikacyjne i okresowe oceny wyników

– wyjaśnia Bass.

Dostrzeżenie własnych wygranych pomaga w spojrzeniu na różne kwestie z szerszej perspektywy. Dzięki nim nie popadamy w desperację, nawet jeśli sprawy chwilowo nie idą po naszej myśli.

Czy sunshine folder to spoczywanie na laurach?

Choć powracanie do własnych sukcesów i czerpanie z nich siły ma swoich zwolenników, znajdą się również krytycy. Czy ciągłe wspominanie pozytywnych aspektów nie sprawia, że popadamy w stan permanentnego samozadowolenia? Czy to nie jest rozpamiętywanie i pozostawanie w przeszłości zamiast ruszenia do przodu? Na szczęście, niekoniecznie! Wszystko zależy od osobistego nastawienia i zachowania odpowiedniego balansu w życiu zawodowym. Ważne, żeby celebrowanie własnych osiągnięć łączyć z przyjmowaniem konstruktywnego feedbacku i nie przestawać się rozwijać. W ostatecznym rozrachunku to właśnie wytrwałość i konsekwencja są kluczami do sukcesu. W końcu już starożytny bajkopisarz Ezop zauważył, że powolny, lecz wytrwały żółw jest w stanie przegonić szybkiego, łatwo zniechęcającego się zająca.

Jak zaprojektować swój sunshine folder?

Najprostszym sposobem na przygotowanie własnego słonecznego albumu jest utworzenie folderu na pulpicie. Gdy biurowe niebo mgłą się zasnuwa, wystarczy podwójne kliknięcie myszką, żeby rozgonić czarne, skłębione zasłony. Gromadzone w nim treści mogą funkcjonować w postaci zrzutów ekranu lub osobnego pliku, do którego kopiujemy wybrane przez siebie wypowiedzi innych. Warto jednak unikać bałaganu, który skutecznie zniechęciłby nas już do samego zajrzenia. Jeśli mamy smykałkę bibliotekarza, możemy pozwolić sobie na rozbudowę naszego słonecznego ekosystemu o poszczególne sekcje. Przykładowo: oceny roczne lub kwartalne, rozmowy z przełożonym i współpracownikami oraz opinie od klientów. To, co tam zamieszczamy zależy tylko od nas. Warto jednak choć raz odrzucić od siebie chłodne kalkulacje, a skupić się wyłącznie na warstwie emocjonalnej. Waga pochwał nie musi bowiem być sobie równa. Jeśli nasz współpracownik słynie z niezachwianego optymizmu i rozsiewania wokół garści komplementów, ciepłe słowo od niego będzie miłe. Jednak nie w takim stopniu jak „nieźle” od firmowego mruka.

Newralgicznym elementem jest natomiast zachowanie systematyczności. Zrobienie zrzutu ekranu to mgnienie oka. Jeśli jednak odłożymy to sobie na później, to z dużym prawdopodobieństwem nigdy do niego nie wrócimy. Wielka szkoda! Efekt bowiem bardzo nam się przysłuży, gdy nadejdzie na to właściwy czas. W chwilach kryzysu emocjonalnego i zwątpienia w swoje kompetencje zawodowe nie będzie trzeba szukać daleko, aby utwierdzić się w przekonaniu o swojej wartości. Niezależnie od tego, czy będą to profesjonalne opinie czy koleżeńskie komplementy. Możemy wtedy wrócić do pracy z nową, pozytywną energią, nucąc dyskretnie pod nosem: sunshine, sunshine reggae, don’t worry, don’t hurry, take it easy.

Warstwa wizualna

Nie ocenia się książki po okładce. Nie jest jednak tajemnicą, że to co miłe dla oka, jest lepiej przyswajane w naszej percepcji. Sunshine folder powinien zatem zostać okraszony przyjemną, pogodną i wzbudzającą w nas ciepłe uczucia warstwą wizualną. Począwszy od wyboru właściwej ikony aż po przeplecenie naszych screenów nieco mniej formalnymi materiałami. Ciężko sobie wyobrazić tak bezkresny poziom rozpaczy, żeby zdjęcie słodkich szczeniaczków, kociąt lub ulubiony mem nie wywołało przynajmniej drgnięcia kącika ust.

Słoneczny folder przyda się przy przyszłej rekrutacji

W celu zaprezentowania się innym, powinniśmy zacząć od poznania samych siebie. Zwróćmy uwagę, że to jak postrzegają nas inni, często drastycznie różni się od naszego własnego spojrzenia. Przedstawia nas w gorszym lub lepszym świetle. A czasem po prostu innym. To tak jakby zgasić wszystkie światła w pokoju i zapalić latarkę UV – na pierwszy plan wysuwają się niedostrzegane przedtem zupełnie nowe elementy rzeczywistości. Nawet te, które w dotychczasowym zakresie fal elektromagnetycznych były zupełnie niewidoczne.

Przygotowując się do rekrutacji warto spojrzeć na siebie w tym „ultrafioletowym” świetle. Być może dostrzeżemy zalety, które normalnie uszłyby naszej uwadze, na które jednak zwraca uwagę spore grono współpracowników. Przykładowo, kiedy sami kładziemy nacisk na profesjonalne podejście i rygorystyczne trzymanie się terminów, otoczenie dostrzega w nas chęć pomocy oraz umiejętność radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. Ponadto, regularne wracanie do poprzednich sukcesów sprawi, że poczujemy się bardziej swobodnie mówiąc o nich. Dzięki temu, nasza autoprezentacja nie będzie wyglądać na sztuczną i dwuwymiarową.

Kampania „Jak pracować, by nie żałować?”

Niestety, rozpamiętywanie przeszłości nie zawsze niesie ze sobą pozytywne efekty. Zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Wskazuje na to raport „Jak pracować, by nie żałować?”, powstały we współpracy RocketJobs.pl z SWPS Innowacje. Już ponad 60 proc. polskich przedstawicieli zawodów white collar odczuwa żal związany ze swoją przebytą ścieżką kariery. Często dotyczy on niedostatecznego korzystania z okazji lub starania się o osobisty rozwój. Przy podobnym bagażu doświadczeń triki, takie jak sunshine folder mogą pomóc ze zbilansowaniem perspektywy, przedstawiając nam obie strony medalu. A pamięć o dotychczasowych dokonaniach bywa doskonałym paliwem do sięgania po nowe. Pracujmy więc tak, żeby w przyszłości już nie żałować!

Redaktorka

Z wykształcenia filolog języka francuskiego, jednak od najmłodszych lat emocjonalnie związana z dziennikarstwem i działalnością literacką. Interesuje się szerokim wachlarzem tematycznym, zaczynając od kwestii językowych, kulturowych i społecznych, poprzez finanse i ekonomię, aż po naukę i prawo. Można powiedzieć, że w życiu podąża za iście renesansową definicją bycia "humanistą".

Banner zachęcający do adopcji psów ze Schroniska

Czytaj także

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w tekście
Zobacz wszystkie komentarze