Jak nie przepuścić całej wypłaty w dniu przelewu?

Jak nie przepuścić całej wypłaty w dniu przelewu? fot. Jak pracować, by nie żałować / RocketJobs.pl

Według danych Krajowego Rejestru Długów z lutego 2023, aż jedna trzecia Polaków nie zgromadziła żadnych oszczędności w przeciągu 6 miesięcy. W efekcie żyli „od pierwszego do pierwszego”. Zapewne dreszczyk ryzyka ma swój urok, jednak przy dzisiejszej niepewności gospodarczej warto zabezpieczyć się pewną poduszką finansową. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy zaskoczą nas nieplanowane koszta. Planowanie wydatków to nie tylko metoda na akumulowanie oszczędności, lecz również zachowanie wypłaty, żeby starczyła na dłużej niż pół miesiąca. Tylko jak się za to zabrać?

Dzień zapłaty mało komu już kojarzy się z popularnym kiedyś filmem Charliego Chaplina. Niemniej proces, przez który przechodzi nasza wypłata w dniu przelewu wcale nie zmienił się tak mocno przez ostatnie 100 lat. Gdy tylko na konto wpłyną fundusze, zaraz znajduje się milion wydatków, które wymagają niezwłocznego pokrycia. Czynsz, rachunki, wielki zestaw sushi, na który mieliśmy smaka od pół miesiąca, jacuzzi, dmuchany zamek czy wypad na narty do Aspen.

Mija kilka dni, a portfel zaczyna ponownie świecić pustkami. Gdzie się podziały wszystkie pieniądze?! Obiecujemy sobie większy rozsądek w kolejnym miesiącu, jednak ta tragikomedia powtarza się przez kolejne miesiące i lata. Chociaż drobne lub większe przyjemności bynajmniej nie są celem, na który powinniśmy żałować sobie środków, warto rozplanować budżet w taki sposób, żeby nie zabrakło go aż do pierwszego, a może nawet z nawiązką na kolejny okres. Z pomocą przychodzi nam Beata Szulc, coach i trener finansów osobistych.

Najczęstsze błędy popełniane przy gospodarowaniu finansami osobistymi

Dlaczego nasze pieniądze zaraz po wypłacie odpływają w siną dal? Oczywiście wiadomo, że niepokojąco rosnące koszty życia, spontaniczne wydatki dnia codziennego i drobne przyjemności robią swoje. Nie powinny jednak prowadzić do tego, że przez drugą połowę miesiąca zostaje nam tylko praktykowanie słynnego studenckiego przepisu na chleb z nożem. Zwłaszcza, że chleb też kosztuje. Abstrahując od jakichkolwiek oskarżeń, warto po prostu zastanowić się, czy częściowo nie wpływamy na własne umęczenie. Zapytaliśmy Beaty Szulc, jakie są najczęstsze błędy występujące przy gospodarowaniu finansami osobistymi.

Do najczęstszych błędów popełnianych przy gospodarowaniu finansami osobistymi należą, przede wszystkim, życie ponad stan, wydawanie więcej niż zarabiamy, zadłużanie się. Po drugie, brak zarządzania finansami, brak prowadzenia budżetu domowego i planowania wydatków, złe oszacowanie wydatków na dany miesiąc. Następnie, zwiększenie kosztów życia wraz ze wzrostem dochodów, gdzie tak naprawdę nadwyżki powinniśmy odkładać w ramach oszczędności. Ostatni aspekt, to brak rozmów o pieniądzach z partnerem

– wyjaśnia ekspertka.

Wszystkie te elementy w dłuższej perspektywie prowadzą do jednego wspólnego mianownika. Przy zarządzaniu budżetem prywatnym niezwykle istotny jest przemyślany business plan. W końcu, czy gospodarstwo domowe to nie jest taka jakby osobista firma?

Jak nie roztrwonić wypłaty? Grunt to dobre planowanie wydatków

Jest to prawdopodobnie najlepsze remedium na problemy związane ze zbyt szybkim trwonieniem wypłaty. Często patrzymy na swoje zarobki jako na całość sumy. Daje to złudny obraz, że dysponujemy większą kwotą, niż w rzeczywistości zostaje nam do swobodnego wydawania. Tak jak nie postrzegamy zarobków brutto jako pełni dostępnych środków, tak i na pieniądze „na rękę” powinniśmy najpierw spojrzeć przez pryzmat obowiązkowych wydatków. Czynsz, bieżące raty kredytów czy rachunki to stałe zobowiązania, które nadwyrężają nasz budżet. Do tego dochodzi zakup żywności, paliwa lub karty miejskiej, jedzenia dla zwierzaka, prezentu na dzień matki itd. Ta „spirala wydatków” wydaje się nie mieć końca. Niemniej, gdy spojrzymy na nią odgórnie, nawet jeszcze przed tym długo wyczekiwanym przelewem od pracodawcy, chaos zaczyna nabierać kształtów. A tym samym przestaje sprawiać wrażenie tak przytłaczającego. Ekspertka opisuje to następująco:

Aby pieniądze nie rozeszły się w całości zaraz po wpływie wynagrodzenia, ważne jest rozsądne zaplanowanie i zapisanie wydatków jeszcze przed rozpoczęciem miesiąca. Dzięki temu zanim wydamy pieniądze, w rzeczywistości wiemy, czy wystarczy ich na wszystkie potrzeby lub przeciwnie, czy budżet należy zmodyfikować i wskazać priorytety wydatków, a część z nich odłożyć w czasie

Mając przed oczami jednoznaczny obraz wydatków, łatwiej nam określić, gdzie znajduje się przyczyna znikających pieniędzy. Pewne wyrzeczenia mogą być dotkliwe, jednak lepiej być ich świadomym niż, gdy nagle okaże się, że nie jesteśmy w stanie opłacić rachunków za prąd i wodę.

Planowanie wydatków w dobie inflacji

Planowanie wydatków pomoże w zatrzymaniu przy sobie wypłaty – zapewne łatwiej to powiedzieć, niż zrobić. Zwłaszcza w obecnych czasach, gdzie ceny pną się w górę niczym na wyścigu alpinistów, zdobywając co raz to nowsze szczyty. Na szczęście i na to znajdzie się rada.

Osoby skrupulatnie prowadzące budżet domowy widzą, że planowanie wydatków nie jest łatwe w dobie wysokiej inflacji. Nawet prowadząc budżet, wydanie zaplanowanej kwoty może nie być łatwe do zrealizowania. Aby zminimalizować ryzyko niedoborów, warto ustalić sobie widełki wydatków na bezpiecznym poziomie 5-10% większe niż wydatki, które ustalaliśmy do tej pory. Na przykład, na zakupy spożywcze przeznaczaliśmy do tej pory 1500 zł miesięcznie. Po wzroście cen musimy więc dodać do tej kwoty ok. 150 zł. Minimalizowanie wydatków jest możliwe poprzez planowanie i sumienne wykonywanie budżetu. Po kilku miesiącach zapisywania wydatków znamy swoje możliwości finansowe, umiemy ustalać priorytety, wiemy, na co nas stać, a dzięki wnioskom zdobytym w poprzednich miesiącach jesteśmy mniej skłonni na zakup niepotrzebnych rzeczy

– tłumaczy ekspertka.

Początkujący mogą jednak zacząć od mniejszych kroków. Skoro przez żołądek można dotrzeć do serca, to z pewnością od kuchni należy zacząć przygodę z planowaniem domowego budżetu.

Dobrym sposobem na zminimalizowanie wydatków jest też przygotowywanie listy zakupów artykułów spożywczych pod przygotowany wcześniej jadłospis na cały tydzień. Kupujemy wtedy żywność bardziej świadomie, a jednocześnie w portfelu zostaje więcej pieniędzy

– sugeruje Beata Szulc.

Wyśpij się smacznie na mięciutkiej poduszce finansowej

Warto zdecydować się na podjęcie jakichkolwiek kroków celem finansowego zabezpieczenia się. Według danych Krajowego Rejestru Długów z lutego 2023, aż jedna trzecia Polaków nie zgromadziła żadnych oszczędności w przeciągu 6 miesięcy, w efekcie żyjąc „od pierwszego do pierwszego”.

Życie potrafi nas zaskoczyć nieoczekiwanymi sytuacjami, które nieraz niosą ze sobą zatrważające koszty. W końcu nikt raczej nie planuje, żeby pralka zepsuła mu się akurat w tym miesiącu, kiedy dostał nadprogramową premię uznaniową. Konieczność odpchlenia pupila też raczej nie znajduje się na tradycyjnej liście obowiązków. Ba! Wolelibyśmy ogólnie uniknąć takich sytuacji! Nie wspominając nawet o tym, że niemalże zawsze niespodziewane wydatki zdarzają się w najgorszym możliwym momencie. Oszczędności pełnią rolę naszego sprzymierzeńca właśnie w obliczu takich okoliczności.

Wśród priorytetów powinny znaleźć się właśnie oszczędności, które powinniśmy „odłożyć” po wpływie wynagrodzenia, następnie opłacić rachunki i zaplanować pozostałe wydatki

– przypomina ekspertka.

Odkładanie na początku czy na końcu wypłaty?

Każda z tych strategii z pewnością znajdzie swoich zwolenników. Jeżeli dyscyplina nie jest naszą najmocniejszą stroną, lepszym rozwiązaniem będzie odłożenie niewielkiej kwoty zaraz po wypłacie. Możemy nawet zdecydować się na ustawienie comiesięcznego przelewu automatycznego. W ten sposób już na starcie znajdujemy się z pomniejszoną kwotą, którą możemy dowolnie zarządzać. Gromadzące się zaskórniaki posłużą natomiast jako poduszka finansowa na „chude lata” lub środki do realizacji wymarzonego celu, który wymaga większych nakładów. Mając taką możliwość, warto nadać kontu oszczędnościowemu lub wychodzącym przelewom specjalną nazwę, która będzie nam przypominała, dlaczego odkładamy daną kwotę. Pamiętając, że są to fundusze na „wakacje na Karaibach” albo „mały domek w Bieszczadach” będziemy mieli większe opory przed ich potencjalnym nadwątleniem. W końcu grosz do grosza, a będzie kokosza!

Chociaż regularność jest ogromnym atutem tej metody, ma ona również swoje mankamenty. Powinna to bowiem być taka kwota, która nie będzie ingerowała w naszą rutynę funkcjonowania. Jeśli odkładamy tyle, że każdy nadprogramowy wydatek w miesiącu zaczyna przekraczać dostępny budżet, zaczniemy siłą rzeczy sięgać do oszczędności. Często wybierając z nich więcej, niż zostało zdeponowane. Jeśli natomiast wpłacimy zbyt mało, zyski mogą wzrastać wolniej niż rzeżucha przed Wielkanocą.

Odkładanie pozostałych funduszy tuż przed kolejną wypłatą pozwala na znacznie większą elastyczność dochodów. Wymaga jednak niesłychanego samozaparcia w regularnych wydatkach oraz skrupulatności w przelewaniu pozostałych sum. W zależności od kondycji finansowej gospodarstwa domowego można rozważyć połączenie obu tych metod.

Pieniądze są bardzo pracowite

Praca jest genezą większości pieniędzy. Nic dziwnego, że nasze fundusze zrodzone z ciężkiej harówki bardzo nie lubią potem siedzieć bezczynnie. W obecnych czasach galopującej inflacji odkładanie moniaków do skarpety przestało być opłacalne. Mimo regularnego zbierania, środki mogą tracić na swojej wartości znacznie szybciej, niż ogólnie ich przybywa. W związku z tym zalecane są różnego typu formy inwestowania oszczędności lub też kumulowania ich na kontach oprocentowanych, które przynajmniej częściowo pozwolą zniwelować straty związane z rosnącymi kosztami życia.

Chociaż posiadanie oszczędności jest niesamowicie ważne, nie ma sensu zamykać ich na cztery spusty. To nie bank Gringota, żeby naszej krwawicy musiały pilnować gobliny, smoki i zaczarowane wodospady. Pieniądze biernie zamknięte w tytanowym sejfie z czasem zaczynają tracić na swojej wartości. Kluczową kwestią jest wyważenie odpowiedniego momentu, kiedy możemy ulokować kapitał wolny w formie inwestycji. Zdecydowanie nie warto tego robić z płynnymi środkami potrzebnymi do codziennego funkcjonowania. Eksperci finansowi często doradzają żeby przed zamrożeniem części oszczędności w formie lokaty lub podjęciem się bardziej ryzykownych manewrów inwestycyjnych zebrać środki wystarczające do funkcjonowania przez około pół roku w formie „poduszki finansowej”.

Planowanie wydatków przy użyciu aplikacji

Planowanie wydatków nie musi wcale przypominać gry w masterminda. Po pewnym czasie pewnie rzeczywiście będzie nam to przychodziło z większą wprawą niż najnowszemu komputerowi, ale na razie warto posłużyć się dostępnymi formami pomocy. Tradycjonaliści mogą sięgnąć po prowadzenie notesu. Najlepiej w jakiejś eleganckiej, skórzanej oprawie. I koniecznie prowadzenie notatek piórem, żeby przy okazji pracować nad wykwintnym, kaligraficznym pismem. Oj, znowu wydatki! Nic dziwnego, że ta wypłata gdzieś się ulatnia. Niemniej, warto prowadzić swój kosztorys schludnie i estetycznie. Pomoże nam to w niezagubieniu się w liczbowym chaosie.

Rozwój technologii przyniósł natomiast ze sobą od groma rozwiązań dla prawdziwych cyfrowych wyjadaczy.

Aplikacje i programy do zarządzania budżetem domowym znacznie ułatwiają zarządzanie pieniędzmi. Istotne jest aby narzędzie było proste i lubiane przez nas. Może być to po prostu zwykły zeszyt, ale również program Excel czy aplikacja mobilna na smartfona. Istotne jest poznanie możliwości wybranego przez nas narzędzia, podział kategorii wydatków oraz ich planowanie. Ważne jest, aby program dawał możliwość podsumowania i zapisywania wniosków z naszych budżetowych doświadczeń

– podpowiada Beata Szulc.

Spendee, Pan Paragon, Kontomierz, Money Lover czy Spiir – na pewno każdy łatwo znajdzie coś dla siebie. A to raptem kilka najpopularniejszych propozycji aplikacji mobilnych. Co więcej, aktualnie możemy na bieżąco uzyskiwać wgląd w nasze wydatki już nawet ze strony dostawcy usług bankowych.

Obecnie wiele banków daje możliwość podglądu wydatków jednak bez możliwości szczegółowego ich planowania.

Nie zawsze jednak niezbędne są żadne frymuśne aplikacje. Piękno i poręczność mogą tkwić w prostocie.

Moim ulubionym narzędziem jest Excel, w którym zapisuję cele finansowe, planuję wydatki, przygotowuję podsumowanie wydatków oraz zapisuję wnioski po wykonanym podsumowaniu miesiąca

– oznajmia ekspertka.

Apetyt rośnie w miarę wydawania

Jak rozwiązać problemy z wysokimi wydatkami i niezbalansowanym budżetem? Nic prostszego, wystarczy więcej zarabiać! Jednak, czy na pewno? Znalezienie lepiej płatnej pracy lub podwyżka z pewnością polepszą komfort finansowy. Jednakże takowa korzyść nie zawsze przekłada się na trwałe wytchnienie od pieniężnych udręk. Bardzo często zdarza się, że dodatkowa gotówka rozpływa się w okamgnieniu niczym masło na gorącym toście. W końcu zawsze znajdą się jakieś pilne potrzeby. Czy to pilna laptopa, kurs bachaty, czy też montaż pozłacanych felg w nowym Audi. W środowisku anglojęzycznym, zjawisko to jest często zwane jako lifestyle creep, czyli pełzający styl życia. Nie chodzi bynajmniej o zafascynowanie stawonogami, lecz o fakt, iż koszty stylu życia mają tendencję do miarowego podpełzania do obecnego poziomu dochodów. Z tego względu, jest absolutnie kluczowe, żeby wzrostowi dochodów towarzyszyła troska o efektywne gospodarowanie nimi.

Czy sukces polega na stabilizacji?

Według badania „Jak pracować, by nie żałować?” RocketJobs.pl, dla aż 82 proc. white collarsów symbolem sukcesu zawodowego jest osiągnięcie stabilizacji finansowej. Co ciekawe, nie jest to tożsame z osiąganiem wysokich zarobków, co ważne było dla 76 proc. badanych. Jak wyjaśnić ten paradoks? Wszystko wskazuje na to, że efektywne zarządzanie zarobionymi środkami może być równie ważne, co ich pozyskiwanie. Ważne, żeby umieć mierzyć siły na zamiary i regularnie rozplanowywać dostępny budżet. Jeśli udało nam się osiągnąć stabilność i oszczędzać przy niższych kwotach, awans zawodowy i wzrost wynagrodzenia mogą zaowocować jedynie pozytywnymi skutkami.

Własne oszczędności to również większa wolność

Współczesny rynek pracy często wymaga dynamicznych decyzji i dostosowywania się do aktualnych realiów. Z tego względu, coraz więcej osób decyduje się na przebranżowienia w trakcie kariery. Często motywacją jest wysoka rekompensata lub lepsze warunki pracy. Przykładowo, często pracownicy administracyjni przenoszą się do sektora informatycznego lub bankowego. Jednakże na taki przywilej mogą pozwolić sobie jedynie ci, którzy mają wystarczająco dużo środków na tego typu manewry. Raport „Jak pracować, by nie żałować?” mówi, iż aż dla 27 proc. pracowników, etap przebranżowienia wiązał się z drastyczną redukcją wydatków ze względu na niewystarczające oszczędności. Dla osób posiadających własną poduszkę finansową jest to o wiele prostsze. Niezbędne rezerwy pozwolą nam uniknąć wyborów, których byśmy później żałowali.

Oszczędności nie są smoczym skarbem. Planowanie wydatków powinno uwzględniać również przyjemności

Organizując swój domowy budżet, nie można jednak zapominać o podstawowym celu, któremu on służy. Warto zarabiać więcej, rozsądnie gospodarować wydatkami, oszczędzać, ale gdzie w ostateczności prowadzi nas ta droga? Bynajmniej nie do polegnięcia na swoim skarbie niczym tolkienowski Smaug na górze złota, lecz do realizacji określonych celów. Chociaż pieniądze rzekomo szczęścia nie dają, są one środkiem do poczucia stabilizacji oraz realizacji pewnych marzeń i ambicji. W końcu czy taki Harpagon, Ebenezer Scrooge czy nawet Sknerus McKwacz rzeczywiście byli w życiu szczęśliwi? Przynajmniej dopóki ich majątek tylko się kurzył wśród murów skarbca.

Jeżeli zatem całe życie skrycie pragnęliście tego kursu bachaty, pozłacanych felg czy wypasionego Rolexa – nie żałujcie sobie. Bo życie jest za krótkie, żeby go żałować. Warto natomiast, aby były to wydatki dobrze przemyślane i kontrolowane. Takie, które nie przepadną na chwilową zachciankę kosztem przykładowo naszej edukacji lub stabilizacji finansowej. Nie powinno się rezygnować największych marzeń, gdyż z każdym takim krokiem oddalą się one w czasie, żeby powoli zacząć znikać za horyzontem wykonalności. Stoicy czy epikurejczycy, kto miał rację? Nikt! Cieszmy się życiem – carpe diem – ale z jednoczesnym umiarem.

Redaktorka

Z wykształcenia filolog języka francuskiego, jednak od najmłodszych lat emocjonalnie związana z dziennikarstwem i działalnością literacką. Interesuje się szerokim wachlarzem tematycznym, zaczynając od kwestii językowych, kulturowych i społecznych, poprzez finanse i ekonomię, aż po naukę i prawo. Można powiedzieć, że w życiu podąża za iście renesansową definicją bycia "humanistą".

Banner kampanii #MisjaZmiana z Krzysztofem Stanowskim i Julką

Czytaj także

Komentarze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w tekście
Zobacz wszystkie komentarze