Ogłoszenie Nieagencji przyciągnęło rekordową liczbę kandydatów
praca w nieagencji
fot. Shutterstock.com / Tetiana Yurchenko

1 oferta, prawie 900 zgłoszeń – tak się pisze spoko ogłoszenia o pracę i znajduje najlepszych kandydatów

Case study – Nieagencja

Jaki jest sekret dobrego ogłoszenia o pracę? Zapewne godziwe wynagrodzenie, przedstawienie sensownych warunków zatrudnienia oraz zachęcających benefitów. Niewątpliwie jednak możemy znaleźć wiele ofert, które cieszą się podobnymi standardami. Zatem, żeby przyciągnąć uwagę kandydatów czasem trzeba się wyróżnić na tle konkurencji. Klucz do tego sukcesu znalazła Nieagencja, której nieszablonowa rekrutacja przyciągnęła ponad 800 zgłoszeń! Przekonajmy się, jakie motywacje nimi kierowały oraz do jakiej czarnej magii musieli sięgnąć, żeby tego dokonać. W śledzeniu tego efektu od ogółu do szczegółu towarzyszy nam Aleksandra Danielewicz z Nieagencji.

Proces rekrutacji do pracy przypomina swego rodzaju zawodowego Tindera. Każda ze stron ma pewne wizje i oczekiwania. Jeżeli pokryją się ze sobą, zostają sparowani, wymieniają się korespondencją mailową, telefonami, aż w końcu potencjalnie dochodzi do spotkania. Może się wydawać, że sprawy znacząco się skomplikują, jeżeli zabraknie w tym obszarze klarowności. Ogłoszenie Nieagencji udowodniło jednak, że aura tajemniczości również ma swój urok, który znajdzie wielu amatorów. Pozornie niepozorna oferta okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę, a wszystko za sprawą… braku nazwy stanowiska. Kampania RocketJobs pokazuje, jak pisać #spokoogłoszenia o pracę. Pamiętajcie jednak, że doza kreatywności zawsze stanowi ogromny atut, bo pozwoli wyróżnić się z tłumu.

Jak powstał pomysł na ogłoszenie Nieagencji?

Proces kreatywny innowacyjnych rozwiązań jest owiany tajemnicą. Tym razem mamy unikatową możliwość uchylić jej rąbka i prześledzić, jak powstało to szczególnie nośne ogłoszenie. Kluczem do sukcesu był świeży pomysł… wniesiony przez świeżą osobę. Aleksandra Danielewicz opowiedziała nam, jak cały proces wyglądał od kuchni.

Przyszłam do Nieagencji w czerwcu 2022, a w lipcu zostałam poproszona o przeprowadzenie kampanii rekrutacyjnej. Miałam świeże spojrzenie, jakkolwiek banalnie to nie brzmi. Wcześniej pracowałam w korpo, w miejscach, które są przeciwieństwem Nieagencji. To ogłoszenie było niejako moimi przemyśleniami na temat tego, jak nienormalnie normalna jest praca w Nieagencji. Po miesiącu pracy, kiedy zostałam poproszona o feedback, powiedziałam, że firma jest po prostu ludzka. Bo stoją za nią ludzie, a nie biurokratyczne procedury. I to ludzie będą zawsze stawiani na pierwszym miejscu.

Aleksandra wymyśliła kreatywną koncepcję procesu rekrutacyjnego niedługo po tym, jak sama dołączyła do Nieagencji. Pozwalał on kandydatom na autorskie zdefiniowanie nazwy ich stanowiska, a tym samym poniekąd na refleksję nad tym, czym rzeczywiście chcieliby się zajmować.

Kiedy pisałam ogłoszenie, zapytałam się mojego szefa Marcina o nazwę stanowiska. Marcin powiedział, abym nazwała je „Kogo to obchodzi”, ale stwierdziłam, że warto jednak trochę to ugładzić.

Ostatecznie stanęło zatem na tym, że ogłoszenie Nieagencji głosiło wolę poszukiwania pracownika na stanowisko: „Nazwę stanowiska wymyślisz sobie sam_a”.

Jak wygląda spoko oferta pracy?

Dobre ogłoszenie o pracę musi posiadać niektóre niezbędne elementy, takie jak widełki płacowe, czy też opis zespołu. Żeby dowiedzieć się więcej na ten temat, sprawdźcie naszą akcję „Jak pisać spoko ogłoszenia o pracę” RocketJobs.pl. Udostępnione materiały wskazują, czego oczekuje społeczność oraz co radzą eksperci. Mogłoby się więc wydawać, że sekret spoko ogłoszeń leży jedynie w drobiazgowym spełnieniu wszystkich wytycznych. Nie pozostaje w nim już żadne pole na twórczą ekspresję. Jednak zamieszczanie must have’ów nie musi być nudne. Nieagencja pokazała, w jaki sposób można tego dokonać.

Co zawierało w sobie ogłoszenie Nieagencji?

Ofertę rozpoczynał opis pozwalający wczuć się w klimat tej nietypowej organizacji. W końcu, jak sama nazwa wskazuje, nie są oni typową agencją marketingową. Szczególny nacisk położono zatem na jej multidyscyplinarność, zakładającą działanie na styku marketingu, kultury i spraw społecznych. Ponadto, już na początku kandydat mógł dowiedzieć się o działalności prospołecznej firmy. Pomogło to jasno określić, czy wartości kandydatów zgrywają się z tymi zespołu. Jeśli remontowanie domu dla bezdomnej młodzieży czy projektowanie wyszukiwarki do segregowania śmieci brzmiało interesująco, potencjalny pracownik mógł przejść do rozpatrzenia dalszych elementów oferty.

Jak Nieagencja zaprezentowała samych siebie?

Nieagencja powstała w 2019 roku. Założyliśmy ją, bo chcieliśmy pracować na własnych warunkach i robić to, co ma sens. Działamy na styku biznesu, marketingu, kultury i spraw społecznych.

W naszych działaniach uwzględniamy kontekst ESG i CSR. Jak to konkretnie działa? Wspólnie z Groupe SEB Polska (właścicielem marki Tefal) i innymi partnerami wyremontowaliśmy ostatnio dom dla młodzieży Fundacji po DRUGIE. Zrobiliśmy to ramię w ramię. Tak właśnie pracuje się w Nieagencji.

W lipcu tego roku założyliśmy nową firmę podcastową NEWHOMERS. Wierzymy, że dobry marketing to wciągające historie.

Jeśli mieszkasz w Warszawie, to pomagamy Ci nawet wyrzucać śmieci. Razem z władzami miasta zaprojektowaliśmy wyszukiwarkę SegregujNa5, która podpowiada, do którego pojemnika wyrzucić dany odpad.

Wciąż chcemy się rozwijać, dlatego szukamy dobrych ludzi, nawet lepszych od nas. Może to będzie początek naszej wspólnej historii.

Ogłoszenie Nieagencji też miało swoje wymagania

Ogłoszenie z pewnością zaskoczyło zwięzłym przedstawieniem wymagań względem kandydata. Do najważniejszych z nich należały zaangażowanie, ciekawość, zdolność nieszablonowego myślenia i posiadanie „zajawki”. W tym konkretnym przypadku takie skromne i niedoprecyzowane wymagania mogą spełnić zadanie, ponieważ sam zainteresowany ma zdefiniować swoją przyszłą rolę i wartość dodaną dla agencji. Jednak pamiętajmy, że w przypadku ściślej opisanego stanowiska, szczegółowy opis poszukiwanych cech i umiejętności jest czymś, bez czego ani rusz. Z kolei więcej do zaoferowania miała zdecydowanie propozycja ze strony organizacji. Oprócz zawartych widełek (relatywnie szerokich ze względu na możliwości różnych kandydatur) mogła pochwalić się pełnym pakietem elastycznej pracy, benefitów i wyborem dowolnej formy umowy.

Doświadczenie: Specjalista/Mid

Forma zatrudnienia: UoP/B2B

Widełki: 4500-9000 netto

Tryb pracy: Hybrydowa/w pełni zdalna

Lokalizacja: Warszawa / cały świat

Nie można jednak spocząć na laurach po samym skomponowaniu treści. Kolejnym wyróżniającym elementem oferty była jej stylistyka. Została ona skrojona na wymiar do promocji w mediach społecznościowych, uwydatniając specyficzne poczucie humoru członków i członkiń organizacji. Mało kto przescrollowałby bez choćby uśmiechu twierdzenia typu „Przyszła do agencji marketingowej, a kazali jej malować ściany”. Jeśli chodzi o szatę graficzną, zdecydowano się postawić na eksponowanie humoru i pastisz. Jak wspomina Ola:

Całość była opakowana w kreację, którą moja koleżanka Aga określiła jako graficzną mizerię w stylu legendarnego peja Rodzinka Stokowskich. Miało być cringe’owo i prześmiewczo. To tzw. element punkowy Nieagencji.

Punkt ten stanowił pewne zerwanie z minimalistycznym stylem tej organizacji, był też znaczącym ryzykiem. Zazwyczaj grafiki w ogłoszeniach na rynku pozostają profesjonalne i estetyczne. Jednak w tym konkretnym przypadku podjęte ryzyko się opłaciło, na ofertę zaaplikowała rekordowa liczba 888 osób, wielokrotnie więcej niż zazwyczaj. Dla porównania, przyjęty standard waha się od 22 do max. 268. Wynik demonstruje, że nieco czerstwego humoru nie musi zaszkodzić ofercie, tak długo jak robi się to z wyczuciem i pomysłem na siebie.

Czego zatem ogłoszenie Nieagencji oczekiwało od kandydata?

Co będziesz robić:

  • Realizować projekty z zakresu impact marketingu, z uwzględnieniem społecznej odpowiedzialności biznesu i ESG.
  • Pracować razem z nami na rzecz Celów Zrównoważonego Rozwoju przyjętych przez ONZ. W ostatnim roku działaliśmy na rzecz m.in. mniejszej ilości nierówności czy odpowiedzialnej konsumpcji.
  • Współtworzyć firmę, która pracuje z dużymi organizacjami (zarówno z biznesem, jak i samorządem czy organizacjami pozarządowymi), a także tworzy unikalne własne projekty (np. NEWHOMERS).

Teraz trochę o Tobie:

  • Działasz w najlepszym interesie firmy (to będzie też Twój interes),
  • Masz zajawkę i nie zamulasz,
  • Jesteś odpowiedzialny_a i ogarnięty_a,
  • Zadajesz dużo pytań, masz sporo wątpliwości, a nie poruszasz się utartymi schematami (nawet wyuczonymi na studiach czy w poprzednich firmach).

Co zatem zaoferowali w zamian?

Co oferujemy:

  • Wynagrodzenie: 4500-9000 netto i wybrana przez Ciebie umowa.
  • Możesz pracować skąd chcesz, byle sensownie. Ty wybierasz swój tryb pracy: hybrydowy lub w pełni zdalny.
  • Nie rozliczamy sztywno z godzin pracy, a z efektów Twoich działań. Nie musisz nas uprzedzać, gdy idziesz do lekarza lub odbierasz dziecko z przedszkola. Również nie ma u nas nadgodzin.
  • Klasycznie, oferujemy ubezpieczenie zdrowotne Medicover, w pełni finansowane przez nas i kartę Multisport.
  • Do każdego pracownika podchodzimy indywidualnie. Dajemy możliwość rozwoju w wybranych kierunkach. Sfinansujemy wybrane przez Ciebie szkolenia, a na początek zaproponujemy Ci test Gallupa
  • Z nami będziesz realizować projekty, które mają znaczenie i mieć realny wpływ na zmiany w biznesie i marketingu.

A w ogóle to poznajmy się. Wyślij do nas swoje zgłoszenie. Jak będzie się nam podobać to odezwiemy się i zaprosimy Cię na rozmowę z kimś z naszego zespołu. Jak przejdziesz do kolejnego etapu i będziesz mieć czas, to zaprosimy Cię do nas na nie-owocowy czwartek (lub inny dzień tygodnia). Zapłacimy Ci 500+, spędzimy razem dzień, zjemy lunch i zobaczymy, czy fajnie by nam się pracowało.

No weź się zgłoś.

Jak wykazały efekty, swobodny i pełen humoru klimat zyskał wielu zwolenników.

Tajemnicza oferta przyciąga niecodzienne jednostki

W momencie, gdy samo ogłoszenie zaskakuje kreatywnością, następuje ciche porozumienie pomiędzy rekrutującym, a kandydatem, że też powinien się odrobinę wykazać. Chociaż profil samej agencji może już sugerować pewne rozwiązania, stanowisko dalej pozostaje otwartą bramą na najróżniejsze sylwetki zgłoszeń. Zwłaszcza gdy nawet stopień „wtajemniczenia” zawodowego nie został do końca sprecyzowany. Zapytaliśmy Aleksandrę, które aplikacje najmocniej utarły się jej w pamięci i czym wyróżniły się na tle blisko 900 konkurentów.

Z ciekawszych zgłoszeń muszę wyróżnić osobę, która zamiast CV wysłała nam tajemnicze zdjęcie koperty zaadresowanej do samego siebie z numerem telefonu i nic więcej! Prawdopodobnie najbardziej kreatywne było z kolei zgłoszenie osoby, która swoje doświadczenie opisała cytatami z „Łowcy Androidów”, „Quo Vadis” oraz „Rick i Morty”, a do zgłoszenia dołączyła rekomendacje od nieżyjącego już reżysera, Wojciecha Hasa!

Dużo osób zrobiło też prezentacje lub CV bezpośrednio pod nas w naszym sztandarowym zielonym kolorze. Rozmawialiśmy też z osobą, która robiła sociale Magdzie Gessler.

Pamiętajmy jednak, że takie zabiegi znajdują zastosowanie, gdy nie mamy jednego wyobrażonego profilu kandydata. Kiedy oczekujemy standardów, takich jak znajomość konkretnych narzędzi, zdolności analityczne czy władanie danym językiem obcym, określenie tego już na etapie składania CV jest niezbędne. Jak bowiem mają się do nas zgłosić idealni kandydaci, jeśli nie wiedzą, że to właśnie ich poszukujemy?

Selekcja kandydatów

Wydaje się, że kiedy już przyciągnięto rekrutów, temat powinien być zamknięty. Jak jednak nie zgubić się w chaosie przy takiej lawinie zgłoszeń? Okazało się, że jest to wyzwanie na jeszcze większą skalę. Aleksandra wspomina ten okres:

To było zdecydowanie najtrudniejsze zadanie! Wstępnej selekcji dokonał współzałożyciel Nieagencji, Marcin. Jednak ponieważ jesteśmy bardzo małą firmą (obecnie pracuje u nas 8 osób), każdy miał prawo głosu jak na demokrację przystało. Dlatego po wstępnej selekcji każdy z nas mógł wybrać swoich faworytów, a potem ci, którzy otrzymali najwięcej głosów, zostali zaproszeni na rozmowy.

Warto zwrócić uwagę, że mowa tu o rozmowach w liczbie mnogiej. Nic dziwnego, że przy podobnym wyborze dokładne poznanie kandydata jest elementem kluczowym. Czy jednak w tym oryginalnym procesie rekrutacyjnym znalazłoby się miejsce na sztampowe rozmowy kwalifikacyjne?

Wybrani kandydaci odbyli dwie rozmowy: na każdej były po dwie osoby z naszego teamu, żeby jak najwięcej osób mogło poznać się nawzajem. Nie robiliśmy żadnych zadań, nie kazaliśmy nikomu sprzedać nam długopisu, po prostu chcieliśmy zobaczyć, czy między nami kliknie. W finale dwie osoby dostały maila z informacją o tym, jakie projekty miałyby przejąć i zapytaniem, jak się z nimi czują. I tu znowu zrobiliśmy wewnętrzne głosowanie, kto lepiej by się w nich sprawdził, jak również po prostu kto lepiej pasuje do naszego teamu.

Jak potoczyły się losy osób, które zainteresowało ogłoszenie Nieagencji?

Pomimo ogromnego spływu zwycięzca mógł być tylko jeden. Było to nie lada wyzwanie dla całego zespołu, który również w tej sytuacji musiał się niżej pochylić nad własnymi potrzebami i wizją współpracy. Ostatecznie wybór padł na Annę, biegłą w sektorze kulturowym, która objęła stanowisko Senior Consultant. Jej doświadczenie zawodowe oraz zaprezentowana sylwetka kandydata na tyle współgrały z wizją organizacji, że dała radę pokonać blisko 900 konkurentów. Jak zatem potoczyły się losy pozostałych, którzy z bólem serca musieli zakończyć swoją rekrutacyjną przygodę?

Osoby, z którymi odbyliśmy rozmowy dostały od nas szczegółową informację zwrotną, którą wspólnie spisaliśmy po spotkaniach. Nie byliśmy niestety w stanie udzielić feedbacku wszystkim pozostałym osobom, za co przeprosiliśmy, wysyłając do wszystkich zbiorczego maila z podziękowaniem za rekrutację. Dołączyliśmy też prezent: książkę Marcina „Ty w social mediach” w PDF.

Obserwując przedstawiony przykład, można łatwo dojść do konkluzji, że choć wytyczne pomagają nam w obraniu właściwego kierunku działania, to warto korzystać z nich z głową. Kreatywność jest ogromnym atutem, który trzeba wykorzystywać rozważnie po uprzednim zdefiniowaniu grupy docelowej, do której kierujemy nasz komunikat. Grunt to przede wszystkim zerwać z siebie łańcuchy monotonii i odrobinę się wyróżnić, żeby nie stanowić kolejnej cegły w murze.

Dowiedz się więcej na jakpisacspokoogloszeniaoprace.pl


Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock.com / Tetiana Yurchenko